niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 24

Pojawią się nowi bohaterowie ;D już od razu powiem xd Dam zdjecie i jeszcze będą zdjęcia sukienek i butów dziewczyn *.*
Od lewej: Reiji, Ranmaru, Ai i Camus


Sukienka i buty Zuzy:



Sukienka i buty Rozy:










--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Poszliśmy w stronę pięknego zresztą samochodu. Kiedy byliśmy już w środku każdy z kimś rozmawiał. Syo kłócił się z Kastielem ,a Natsuki i Lys próbował ich rozdzielać. Reszta chłopaków rozmawiała o koncercie ,a Rozalia jak to ona podsłuchiwała ich rozmowy i próbowała się do nich dołączyć ,ale jakoś jej to nie wychodziło. W pewnych momentach patrzeli na nią jak na głupią. Wydawało mi się to troszeczkę śmieszne bo to przeważnie ja znajduję się w takich sytuacjach. Po 10 minutach byliśmy pod moim domem. Wyszłam z samochodu ,a Rozalia za mną. Nagle zobaczyłam ,że cała zgraja wychodzi za nami.
-Naprawde chce wam się tam wchodzić ?
-A co? Nie możemy?
-No teoretycznie tak ,ale...
-Dobrze, dobrze. Nie mów tyle tylko chodź.- ach ten Kastiel... ciekawi mnie jaka będzie mina Daniela... Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek w drzwiach. Usłyszałam śmiechy.
-Już jestem i przyprowadziłam paru gości.- stanęłam w drzwiach do salonu i zobaczyłam Daniela i Justin'a. Co on tu robi?
-Z kim przyszłaś ?- w tej samej chwili za mną stanął cały STARISH. Mina mojego kuzyna i Justin'a była bezcenna. Nigdy nie widziałam u nich takiego zdziwienia.
-Chłopaki rozgośćcie się ,a my zaraz będziemy.- powiedziałam
-Ok.- powiedział Cecil ,a ja wzięłam Roze za rękę i poszłyśmy do mnie do pokoju. Otworzyłam szafę i zdało mi się jakbym miała więcej ubrań. Zaczęłam wybierać coś ładnego z pomiędzy tego gąszczu. Dla siebie znalazłam jasno-różową sukienkę w kokardą na środku ,a Rozalia sobie upatrzyła fioletową sukienkę. W czeluściach mojej szafy wypatrzyłam dla nas jeszcze po parze butów. Nawet nie wiedziałam ,że mam takie ładne rzeczy. Spięłam poje włosy w wysokiego koka i poprawiłam rzęsy tuszem. Rozalia też nałożyła na siebie poprawki i wyszłyśmy z mojego pokoju. Zeszłyśmy na dół i powiedziałyśmy jednocześnie
-Możemy już iść.- uśmiechnęłyśmy się. Wszystkie męskie osobniki się na nas patrzyły. Dopiero po sekundzie się ocknęli i wstali.
-No to chodźmy.- powiedział Natsuki
-Czekajcie. Musze zamienić z moją kuzynką słówko.- powiedział Daniel i dał mi znak ,że mam iść do kuchni.
-Co jest?
-Uważaj na siebie i nie wdawaj się w żadne konflikty, dobrze ?
-Czyli kolejne kazanie?
-Ja tu się o ciebie martwie.
-Poczekaj.- poszłam do salonu i podeszłam do Lysa.
-Chodź, bo Daniel chce się ciebie o coś spytać.
-Ok.- weszliśmy z powrotem do kuchni.
-Bo Daniel chciał się spytać czy będziesz mnie pilnował żebym nie zrobiła czegoś głupiego.
-Co ty wygadujesz?! To nie prawda!- spojrzał na mnie z irytacją
-Haha. Spokojnie, napewno jak będzie ze mną to nie zginie.- podrapał się po tylnej części głowy i uśmiechnął się. Daniel odetchnął ,a my wyszliśmy z kuchni i udaliśmy się w kierunku wyjścia. Wzięłam kurtkę i powiedziałam
-Idziemy?
-Tak.- powiedzieli wszyscy chórem i wyszliśmy. Spostrzegłam jeszcze ,że ostatni wychodzi Justin. Najwyraźniej idzie do domu. Po kolei wszyscy znowu wchodziliśmy do pojazdu. Usiadłam w tym samym miejscu co ostatnio ,ale dlaczego wchodzi tutaj też Justin ?! Spytam się go jak wysiądziemy. Po 10 minutach podjechaliśmy pod jakiś klub. Przy wejściu stało dwóch ochroniarzy. Przy wejściu stała też bramka. A przy niej cała kolejka ludzi. Nie obeszło się bez krzyków jakiś fanek i fanów. Kiedy już przeszliśmy przez ten gąszcz ludzi moim oczom ukazała się piękna sala. Muzyka grała i ludzie tańczyli na parkiecie. Podeszło do nas Quartet Night (czyli ci co są na górze opisani ;p). Chłopaki się z nimi przywitali ,a później podeszli do mnie i Rozalii.
-Witam.- ukłonił się Ai
- Miło poznać.- powiedział uśmiechnięty Reiji.
-Dzień dobry.- podał mi rękę Camus
-Hej.- dodał Ranmaru i cała czwórka poszła w swoją strone. Skąd ich znam? Bardzo często na koncertach STARISH śpiewają swoje piosenki które też są świetne (polecam poison kiss xD). Właśnie! Miałam się spytać Justina dlaczego z nami przyjechał. Zaczęłam go szukać po całym klubie ,ale nic. Jakby wyparował. Po kolejnych 5 minutach zobaczyłam ,że stoi z jakąś dziewczyną przy barze. Podeszłam bliżej i zobaczyłam... Laeti ?! Chodziłam z nią razem do gimnazjum. Nienawidzę jej.  Zawsze doczepiała się jak rzep do każdego chłopaka u mnie w szkole. Między innymi do Justina. Pamiętam ,że to właśnie przez nią pokłóciłam się z nim. To była największa kłótnia w naszym związku. Najchętniej to bym jej wykręciła ręce, a najgorsze jest to ,że ona mnie lubi. Podeszłam do nich z nie zbyt dobrze zapowiadającą się miną.
-Cześć Laeti.- udawałam miłą
-Oooo, cześć. Dawno cię nie widziałam!- przytuliła mnie. Najchętniej to bym jej wtedy odepchnęła. 
-Chodź Justin, mam do ciebie pytanko.
-Jakie?
-Nie pytaj, tylko chodź.- oddaliliśmy się o pare kroków od miejsca przebywania Laeti.
-Dlaczego z nią rozmawiasz ?
-A co? Nie moge?
-Możesz tylko nie pamiętasz co zrobiła w gimnazjum?
-Ale to nie powód żebym nie mógł z nią porozmawiać.
-Ale czy ja ci bronie? Tylko mówie ,że ona umawia się z każdym.
-Przecież już nie jesteśmy razem więc dlaczego tak się dener... A czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosna ?
-Co??? Ja zazdrosna? Niby o co?
-O mnie.  Pani Zuzanna jest o mnie zazdrosna.- uśmiechnął się
-Nie! 
-Tak.- odwróciłam się i poszłam w stronę Laeti ,ale jej już nie było. Tak właściwie co mnie ona obchodzi? Poszłam szukać Rozali, Lysa i Kastiela. Zobaczyłam jak gdzieś siedzą i rozmawiają ze STARISH. Postanowiłam ,że się dosiądę. Zajęłam miejsce obok Rozalii. Kastiel i Lysander zawzięcie mówili ,że oni też mają zespół. 
-Czy ja naprawdę jestem taka nieinteresująca ?- powiedziała mi na ucho białowłosa.
-Co ty mówisz?
-Nie mogę się wstrzelić w żadną rozmowę. 
-Może masz dzisiaj zły dzień, to wszystko.
-Ale dlaczego to akurat musi być ten ?!- posmutniała
-Nie martw się. Masz jeszcze całą noc.- poklepałam ją po ramieniu i pociągnęłam za rękę.
-Co ty robisz?
-Nie moge patrzeć na ciebie jak tak siedzisz, chodź.- poszłyśmy na parkiet. Po 10 minutach chłopaki się przyłączyli. Tańczyliśmy z 15 minut kiedy nagle usłyszałam...
-Lysiooooooooooo!!- zobaczyłam biegnącom w naszą stronę Ninę. Wskoczyła na plecy białowłosego który i tak po chwili zrzucił ją z siebie ,ale i tak wszyscy wiemy ,że jest jednym, wielkim rzepem więc się do niego przytuliła.- Jak się ciesze ,że cię widzę!!
-Kto-to-jest?!- powiedział chórem STARISH...


---------------------------------------------------------------------------
Fajny ? ^^ Teraz jak jest Laeti i Nina to jest kurde 
podwójne combo xDDD Współczuje jej ;-; Ale cóż, mój umysł
nie zna granic 8) 
P.S. Wiem, jest za krótki ;-;


Te miny xd

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 23

Jak nie pamietacie postaci to włączcie sobie poprzedni rozdział i tam macie całą rozpiske ;3 

------------------------------------------------------------------
-Kiedy oni przyjdą ? A myślałem ,że dzisiaj będę się dokształcał w dziedzinie motoryzacji.
-Hahaha. Kastiel i nauka? Chyba nie ma takiego połączenia.- powiedziała Rozalia
-Dobrze, tylko później mnie nie proś abym cię przewiózł moim lamborghini.- chyba mam dobrą intuicje co do tego ,że Kastiel chce mieć lamborghini. Po chwili cała grupa weszła przez drzwi ,a na końcu Syo trzymający się za plecy. Podszedł do niego Kastiel.
-A co ty konusie taki połamany?- uderzył go otwartą ręką w plecy. Blondyn nagle się wyprostował i znowu zgiął w pół.
-Zabiję.- powiedział cicho ,a później skoczył na Kastiela. (Dam na samym końcu rozdziału gifa). Podszedł do nich Natsuki i Lys. Zaczeli ich rozdzielać. Natsuki odczepił od Kastiela Syo ,a Lys odciągnął Kastiela na bok. 
-Trafił swój na swego.- powiedział Lys
-Haha. Zgadzam się.- powiedziałam.- A tak w ogóle co się stało Syo?
-Jakaś fanka wskoczyła na scene ,a później na jego plecy.- powiedział Ittoki
-Ale możesz wszystko robić? Chodzić itd?
-Tak, tak. Plecy mnie bolą ,ale tak to wszystko jest dobrze.
-No to się ogarniajmy i chodźmy.- powiedział Ren i wzieli się za przebieranie. Uznaliśmy ,że nie będziemy im przeszkadzać więc wyszliśmy na korytarz.
-A ja cały czas myśle ,że to zły pomysł.- powiedział Lys
-Oj, Lysiu, Lysiu. Wiem dlaczego tak cały czas narzekasz.- popatrzała na niego Rozalia
-No dlaczego?
-Bo jesteś zazdrosny o tą piękną panią.- wskazała na mnie ręką.
-Rozalia, przestań.- powiedziałam i popatrzałam przepraszająco na Lysa
-No bo taka jest prawda.- dopowiedziała jeszcze i w tym samym czasie cała grupa wyszła do nas.
-No to możemy już iść ?
-Oczywiście. Czekaliśmy na was.- powiedziałam i poszliśmy na zewnątrz. Z nami szło jeszcze dwóch ochroniarzy. Kastiel ich znał bo podszedł do nich i się z nimi przywitał. Zaczęłam iść w strone mojego domu ,ale Syo złapał mnie za kaptur mojej bluzy.
-Gdzie ty się wybierasz?
-No do domu bo mówiłam ,że...
-No ,ale nie bedziemy iść na piechote.- pokazał mi piękną, białą limuzyne...


--------------------------------------------------------
Zaraz sie na siebie zdenerwuje ;-; brak weny ostatnio mi doskwiera ;-; ;-;
To wszystko co udało mi się wymyślić ;-; nie podoba mi sie ;-; no ale 
piszcie co wy o tym myslicie ;-; Dam jeszcze tego gifa i pare innych

To ten gif xd a teraz jeszcze bedzie pare innych



























To jest pare gifów xDD przepraszam ale ostatnio tez mam straszna faze na to anime 







sobota, 27 grudnia 2014

Ogłoszenie

Nie będzie rozdziału poniewarz rodzina do mnie przyjechała i wiecie ;3 Mała kuzynka i te sprawy ;D do zobaczenia ;* 

P.S. Jak ktoś jeszcze nie czytał to odsyłam was do rozdziału Świątecznego <3

środa, 24 grudnia 2014

Specjalny rozdział Świąteczny

Chciałam dodać ,że będzie ta sama ekipa co w rozdziale Halloween'owym ;* Miłego czytania

Sukienka Zuzi:


Sukienka Rozalii:

Strój chłopaków xD wiem sweet ;3

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siedząc przy kominku i popijając kakałko myślałam o jutrzejszych Świętach. Cała ekipa czyli ja, Lysander, Nataniel, Kastiel, Leo, Rozalia, Armin, Kentin i niedawno dołączył do nas Alexy mieliśmy spędzić Święta u mnie. Daniel nawet się ucieszył bo jak jest więcej ludzi to jest większa zabawa. Mówił ,że zaprosi też Jazzmyn. Nagle usłyszałam jakiś trzask w moim pokoju. Mojego kuzyna nie było więc byłam zdana tylko na siebie. Powoli wchodząc po schodach słyszałam coraz wyraźniej wszystkie dźwięki. Trzęsącą się ręką otworzyłam drzwi.

-M-m-mikołaj ?!?!?! Ty istniejesz ?!- w moim pokoju stał Święty Mikołaj! O co chodzi?
-Witaj młoda panienko. Musisz mi pomóc.
-A-ale w czym?
-Wiesz, jestem już stary ,a w tym roku bardzo źle się czuje i czy...
-Czy co?
-Czy...to ty nie mogłabyś być Mikołajem w tym roku?
-C-c-co???
-No tak. Dam ci sanie i bedziesz latać nad całym światem.
-A-a-ale dlaczego ja?
-Poprostu spodobałaś mi się i uważam ,że masz czyste serce.
-Myślisz ,że dam rade ?
-Napewno. Jesteś silna, dasz rade.
-Postaram się ,a moge zebrać grupe ludzi ,która mi pomoże ?
-Ależ oczywiście. Dzwoń do wszystkich jak leci i niech szybko przychodzą.
-Już ide.- poszłam do mojego pokoju po telefon i najpierw zadzwoniłam do Lysa.
-Lys, szybko przychodź do mojego domu. Później ci powiem.
-Coś ci się stało ? Żyjesz ? Nic ci nie jest ?
-Ze mną wszystko dobrze, najważniejsze żebyś przyszedł i weź ze sobą Leo.
-No dobrze, zaraz będziemy. Pa
-Do zobaczenia.- no to teraz czas na Armina i Alexy'ego. Wybrałam numer do Armina
-Hej Armin, nie pytaj tylko z Alexy'm przychodź tu odrazu do mnie.
-A chciałem sobie dzisiaj zrobić noc gier no... ,ale to przełożę. Zaraz będziemy.
-Ok, papa.
-Pa.- no to teraz Nat.
-Hej Nat, na wstępie mówie żebyś nie pytał o co chodzi bo ci powiem potem. Zbieraj się i przychodź do mnie do domu.
-Nic ci nie jest? Wszystko dobrze?
-Tak,tak nic mi nie jest, szybko tu przychodź.
-Ok już się zbieram i wychodze pa.
-Pa.- teraz Kentin
-Hej Ken, mam bardzo ważną sprawe. Przychodź szybko do mnie. Później ci powiem o co chodzi.
-Nie nazywaj mnie tak! Wiesz ,że spałem ?!
-Prosze to bardzo ważne.
-No dobra ,ale to musi być coś bardzo ważnego.
-Oj uwierz ,że jest. Pa.
-Papa.- no to teraz Kastiel.
-Hej Kastiel przyjdź do mnie bo mam bardzo ważną sprawe.
-Chcesz się miziać? Ok, już wychodze.
-Przychodź tu szybko i nie...nie będzie miziania.
-Szkoda ,ale i tak przyjde. Do zobaczenia.
-Pa.- on jest niemożliwy. Teraz Rozalia.
-Hej. Przyjdź szybko do mnie. Ważna sprawa.
-Idziesz na randkę z Lysiem i nie masz się w co ubrać. Już ide.
-Nie. To coś innego. Ważne żebyś przyszła.
-Ale jest to coś związanego z chłopakami?
-Nie.
-No to dobrze bo nie chce mi się taszczyć siat z różnymi ciuchami itp. Papa
-Narazie,- odłożyłam telefon i zeszłam na dół. Pan Mikołaj (będe go tak nazywać xDD) siedział na kanapie i jadł ciastka które leżały na stole.
-Ale dobre! Sama piekłaś?
-Tak. Dziekuje.- póściłam jakieś Świąteczne piosenki i zaczęłam sobie podśpiewywać.
-Ładnie śpiewasz. Nie wstydź się, śpiewaj.- podgłośniłam i zaczęłam śpiewać "Snow is falling''. Kiedy skończyłam wstał i zaczął mi bić brawa.
-Ale pięknie śpiewasz! Masz talent dziewczyno! Nie tylko do śpiewania ,ale i też do pieczenia ciastek.
-Haha, dziekuje.- zaśmiałam się i ktoś zadzwonił do drzwi. Była to cała ekipa (z Warsaw Shore xDD). Najpierw wbiegli Lys i Nat i powiedzieli jednocześnie
-Nic ci nie jest ?
-Nie, nic mi nie jest.- uśmiechnęłam się
-K-k-kto to jest ?- zapytała bardzo zdziwiona Rozalia
-Dzień dobry, jestem Świętym Mikołajem.- Pan Mikołaj uśmiechnął się promiennie.
-Co??- powiedzieli wszyscy razem
-Hahahahaha. Chyba nie mówisz poważnie ,że to Mikołaj!- powiedział zwijający się ze śmiechu Kastiel.
-Kastiel. Znam cię doskonale. Chamski, opryskliwy i wredny.- powiedział Święty
-Phy...odezwał się gruby facet w za małych gaciach.- dodał czerwonowłosy
-A nie mówiłem.- znowu odezwał się Mikołaj
-Ale Zuzia o co tu chodzi?- spytał Lys
-No właśnie jest taka ważna sprawa. W tym roku to my będziemy Mikołajami.
-Żartujesz?-spytał Kentin
-Nie. To ważne. Chyba nie chcecie zawieść tylu ludzi na świecie.
-No...nie.
-Zgadzacie się mi pomóc ?
-Bardzo chętnie. To będzie jak symulator bycia Mikołajem!- powiedział uśmiechający się Armin
-Temu to tylko gry w głowie. Zgadzam się.- powiedział Alexy
-Ja też.- dodał Kentin
-Może być to ciekawe przeżycie.- powiedział Lys
-Zgadzam się.- dopowiedział Leo
-Noo...ok.- powiedział Nat
-Jak dostane jakiś hajs za to, to ok.- powiedział ze swoim uśmiechem Kastiel
-Jak ty czasami dobijasz.- powiedziałam
-Ja też ide. A pozatym nie zostawie cię samej z tyloma chłopakami.- ostatnie zdanie powiedziała mi na ucho.
-Haha. Bardzo śmieszne.- powiedziałam ironicznie.- No to idziemy?
-Tak.- powiedział Lys i chcieliśmy już wychodzić ,ale..
-Czekajcie, czekajcie! Nie możecie przecież iść w takich strojach ,a ty dziecko szczególnie, przecież jesteś w piżamie.
-No to prawda.- popatrzałam na Pana Mikołaja.
-A więc patrzcie.- pstryknął palcami i w jednej chwili ja miałam na sobie czerwoną sukienke, czerwone buty na koturnie. Włosy były zaplecione w długi warkocz i miałam w nie wpiętą czerwoną kokarde. Rozalia też miała czerwoną sukienke tylko ,że troche inną. Posiadała takie same buty co ja. Chłopaki mieli na sobie garnitury (chyba tak to mogę nazwać) w świąteczne wzory. Po ich minach było widać ,że tylko Alexy'emu przypadł on do gustu.
-Ale on ładny. Dziekuje.- odezwał się Alexy
-Czy to konieczne?- złapał się za głowe Nat
-Zaraz to zdejme! Wyglądam jak jakiś laluś!- powiedział Kastiel z dosyć nieciekawym wyrazem twarzy
-Podobny strój zrobiłem moim simom.- odezwał się ucieszony Armin
-Podzielam zdanie Kastiela, zaraz to zdejme.- odezwał się Kantin.
-To nie jest mój styl no ,ale cóż raz w życiu trzeba się poświęcić.- uśmiechnął się do mnie Lys
-Nie będę tego komentował.- dodał Leo
-A według mnie bardzo fajnie wyglądacie.- powiedziałam
-Zgadzam się. Do twarzy wam w tych strojach.
-Łatwo wam mówić. Jesteście dziewczynami i macie sukienki.- powiedział czerwonowłosy
-Koniec marudzenia, ruszajmy!
-No to życze wam powodzenia!- powiedział Święty
-Dziekujemy ,ale tak wogule gdzie są sanie?
-Na dachu. Czekajcie...- wyciągnął ze swojej kieszeni woreczek i posypał nas jakimś proszkiem.
-Teraz jak pomyślicie o lataniu to zaczniecie się wznosić.
-Acha, napewno.- Kastiel zamknął oczy i chwile potem wznosił się ku górze.- To są chyba jakieś jaja!
-Chodźcie na podwórko. Tam będzie wam najlepiej wlecieć na dach.- podążyliśmy za Panem Mikołajem go ogrodu. Dobrze ,że było ciemno bo nie zbyt dobrze by było jakby jakiś sąsiad nas zobaczył. Wszyscy wznieśliśmy się w powietrze i po chwili byliśmy już na dachu mojego domu. Zobaczyłam piękne, czerwone sanie. Zaprzęg składał się z 9 reniferów. Na przodzie był jeden z czerwonym nosem ,a pozostałe były zaprzężone w parach.
-Ja chce prowadzić!- powiedział ,a raczej krzyknął Kastiel
-Dobrze, tylko nas po drodze nie zabij.- powiedział Rozalia
-Spokojnie, masz do czynienia z przyszłym posiadaczem lamborghini.
-Acha już to widzę.
-Haha, nie droczcie się tylko już chodźcie.- powiedział uśmiechnięty Alexy. Wszyscy wsiedli do sań. Były trzy rzędy. Usiadłam na końcu.
-Mogę się dosiąść?- spytał mnie Lys
-Tak.- powiedziałam z wielkim uśmiechem. Przed nami usiadła Roza wraz z Leo, Arminem i Alexym. W pierwszym rzędzie Kastiel (bo kierował), Kentin i Nataniel.
-Żeby renifery ruszyły powiedz "chop" ,a żeby się zatrzymały "stop" i tyle.
-Tylko tyle? Myślałem ,że to będzie trudniejsze.
-No bo jest. Te renifery mają GPS w swoich nosach więc wiedzą gdzie mają lecieć ,a pozatym są to najspokojniejsze renifery jakie mam.
-Coś czuje ,że mnie nie lubisz.
-No wiesz znam cię doskonale ,a dokładniej twoje wybryki.
-Dobrze, dobrze. Nie gadaj tyle tylko lećmy.
-Eh...powodzenia.
-Papa.- powiedziałam i wznieśliśmy się wysoko do góry.
-No to gdzie najpierw?- spytał Nat
-Może Tokio?- spytał Armin
-Ok. No to lecimy!- po sekundzie znaleźliśmy się w Tokio. Było tam pięknie! Tak kolorowo! Widać ,że Japończycy postarali się w te Święta. Ulice były pięknie przystrojone.
-Kto idzie jako pierwszy?- spytał Kentin
-Może Zuza. To wszystko jej sprawka więc niech ona czyni honory.- powiedziała Roza
-Ja?! Ale ja nie wiem jak mam to zrobić!
-Chcesz żebym z tobą poszedł?- zapytał mnie Lys
-Yhy...
-No to ok. Kto jest pierwszy na liście...spójrzmy...Haruka Fuse. Jesteśmy dokładnie pod jej domem, Kas zatrzymaj sanie.
-Stop!.- krzyknął Kastiel ,a sanie zaczęły się zniżać. Ja i Lys wyszliśmy z sań.
-No to chodźmy.- powiedział białowłosy. Wzięliśmy dla niej prezent z tylniej części sań. Chłopak złapał mnie za rękę i zaciągnął w strone komina.
-Panie mają pierszeństwo.
-Ha ha.- spojrzałam na niego z wyrzutem i pomyślałam o lataniu. Wzniosłam się do góry ,a później wleciałam do komina. Kiedy z niego wyszłam zobaczyłam pięknie przystrojony dom. Za mną stanął trochę ubrudzony od sadzy Lys.
-Haha.  Masz czarny nos. Czekaj.- wzięłam ze stolika chusteczkę higieniczną i zaczęłam czyścić jego czarny nos.
-Przestań, to nie jest chwila na poprawianie mi wyglądu.- powiedział ,a ja zaczęłam się śmiać
-No dobrze, dobrze już przestaje. Daj mi prezent.
-Ależ prosze.- wręczył mi prezent ,a ja położyłam go pod choinką.
-Idziemy?
-Tak.- znowu pomyślałam o lataniu i chwile potem znowu byliśmy na górze. Weszliśmy do sani i spojrzałam na Lysandra. Znowu był brudny! Cały czas miałam przy sobie tą chustkę więc znowu zaczęłam czyścić jego nos
-Jesteś niemożliwa.- powiedział to uśmiechając się do mnie...


-No to teraz gdzie?- zapytał Kastiel
-Został nam tylko Paryż i koniec.- powiedział Leo który czytał liste dzieci
-Która godzina?
-4 nad ranem. Ale szybko się uwinęliśmy.- powiedział Kentin
-No to może zostaniemy na trochę dłużej w tym Paryżu?- powiedziała Rozalia
-To bardzo dobry pomysł.  Bardzo chętnie wejde do tych paryskich butików.- powiedział Alexy
-Ja jestem za.- powiedziała Rozalia i spojrzała na Leo
-Jak ma wam to sprawić przyjemność to możemy lecieć.
-No to w droge!- w jednej chwili byliśmy już w Paryżu. Było tam jeszcze piękniej niż w Tokio. Wieża Eiffla była przystrojona pięknymi światełkami. Było bajecznie...

Po 2 godzinach wszystkie prezenty zostały rozdane.
-Oficjalnie ogłaszam ,że wszystkie prezenty zostały rozdane!- powiedział Armin
-Ale czekaj, czekaj. Tutaj jest jeszcze jeden worek!- powiedziałam
-Co?!?!- wszyscy powiedzieli razem i spojrzeli na mnie.
-Zobacz o kim jeszcze zapomnięliśmy.- zajrzałam do worka.
-Zaraz, zaraz przecież to są prezenty dla nas! To dla Kasa.- wręczyłam mu paczke.- To dla Rozalii, to dla Leo, to dla Alexy'ego, to dla Armina, to dla Nata, to dla Kentina ,a to dla mnie. Chwila, chwila. Nie ma nic dla Lysa.
-Bo ja nie chciałem takiego prezentu. Ja chciałem inny prezent.
-A co to miało być?
-Zobaczysz później.- uśmiechnął się do mnie. Każdy z nas dostał to co chciał. Kastiel dostał struny do gitary. Nat jakiś kryminał. Kentin misia. Rozalia nową sukienke. Leo jakąś niezidentyfikowaną rzecz. Armin dostał the sims 4. Alexy nowe słuchawki. Ja dostałam najnowszy album STARISH. Ciekawe jak oni spędzają Święta? Sanie zaczęły się zniżać. Wylądowaliśmy na dachu jakiegoś domu.  Dzięki naszej mocy latania bezpiecznie zlecieliśmy na dół.
-No to gdzie kto idzie ?- spytała się Rozalia
-Ja jak wcześniej wspomniałem ide do butików ,a Armin idzie ze mną.
-Co?! Ja się nie...-nie dokończył bo Alexy złapał go za kołnierz od bluzki i zaczął ciągnąć w strone butików.
-Ta dwójka jest niemożliwa.- powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.
-My z Leo pójdziemy gdzieś, jeszcze nie wiem gdzie ,ale gdzieś.- złapała go za ręke
-A ja bym chciał porwać tą miłą panią na dłuższy czas.- Lys uśmiechnął się do mnie i podał mi rękę.- Czy miła pani się zgodzi ?
-Ależ oczywiście.- odwzajemniłam uśmiech i podałam mu ręke. Poszliśmy w jakimś nie znanym dla mnie kierunku. Przechodziliśmy przez piękne uliczki miasta. Nie na darmo mówią ,że Paryż to miasto zakochanych. Lys póścił moją ręke. Tym razem przyciągnął mnie do siebie ramieniem. Moje policzki zaróżowiły się. Ludzie przechodzący obok nas patrzeli na naszą dwójkę. Chyba jeszcze nigdy nie widzieli chłopaka z białymi włosami, heterochromią i w takim stroju ,ale właśnie to dodaje mu tej oryginalności i uroku. Dlaczego to mną się zainteresował? Przecież nie jestem jakąś piękną dziewczyną. Z zamyślenia wyrwał mnie głos białowłosego.
-To już tu.- staliśmy pod wieżą Eiffla. Słońce wschodziło i dodawało to jeszcze większego uroku tej chwili.- chciałem ci coś już od jakiegoś czasu powiedzieć ,a ,że akurat jesteśmy w takim miejscu to nie chce przegapić takiej okazji i jeszcze teraz dowiesz się jaki chciałem prezent..- stanął twarzą do mnie i złapał mnie za obie ręce. 
-Wszystko to co razem przeżyliśmy zapamiętam do końca świata. Te wszystkie chwile radości i smutku. Kiedy cię poznałem wiedziałem ,że to ty jesteś tą jedyną. Kocham cię i nigdy nie przestane. Ty możesz nie czuć tego samego co ja ,ale ja poczekam. Poczekam na tą odpowiednią chwile. Pamiętaj ,że zawsze na ciebie będe czekać. Powiem to jeszcze raz. Kocham cię.- byłam zszokowana. Nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa. Poczułam jak po moich policzkach spływają ciepłe łzy.
-Co się stało?- przytuliłam się do niego
-Też cię kocham.- powiedziałam bardzo cicho ,ale on to usłyszał. Podniósł mój podbródek i powiedział
-Nie płacz. Wszystko jest dobrze. Ja cię kocham i ty mnie kochasz. Nie ma się po co smucić.
-Ale ja nie płacze ze smutku tylko ze szczęścia.
-Miałem taką nadzieje. Wesołych Świąt.
-Wesołych Świąt.- pocałował mnie i nagle...

TRACH! Leże w swoim łóżku cała gorąca. 
-T-t-to był tylko sen? Dlaczego wszystkie fajne rzeczy to muszą być sny ?!- upadłam głową na poduszki...

W tym samym czasie w domu u Lysa

Szybko podniosłem się z łóżka. To był sen ? Najwyraźniej tak.
- Dlaczego to nie mogło dziać się naprawdę ?- uderzyłem  poduszką w ściane...
Nagle przyszedł mi do głowy pomysł. 
-Zadzwonie do niej i złoże jej życzenia świąteczne.- pomyślałem i wziąłem telefon z mojej szafki.
-Halo?- usłyszałem jej zaspany głos
-Cześć. Chciałem ci życzyć Wesołych Świąt.- uśmiechnąłem się do słuchawki
-Dziekuje. Nawzajem Wesołych Świąt. Do zobaczenia wieczorem. Papa
-Papa.- rozłączyła się.- Chciałem ci jeszcze powiedzieć ,że cię kocham...

---------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że się podobał :D życzę wam zdrowia ,szczęścia i 
codziennie buziaków od Lysia ;** Szczęśliwego Nowego roku i wogule ;33
Wszystkiego najlepszego ;33



czwartek, 18 grudnia 2014

Odnośnie rozdziału Świątecznego

Planowałam go dodać w Wigilie lub Boże Narodzenie,ale nie dam rady ;( Mój dziadek niestety dzisiaj zmarł i mam ciężką atmosferę w domu. Nie chce aby to wszystko przelało się na rozdział który jak to w święta powinien być przyjazny i rodzinny. Może mi się coś uda napisać ,ale nie obiecuje. Wiecie jak to jest wiec do zobaczenia papa ;c

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 22

Na wstępie chciałam powiedzieć ,że od tego rozdziału zaczynają się już te wszystkie dialogi itp. z udziełem STARISH i chciałam ,że głównej bohaterki nie będzie. Powiedzmy ,że pies ją zjadł lub coś w tym guście xD Wszyscy zadowoleni? Tak? Tak. No to możemy zaczynać. Dam jeszcze zdejęcie abyście ogarniali postacie :D
Jak coś Shinomiya to będzie Natsuki ,a Aijima to Cecil
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

W tym samym czasie...

-Naprawde ci na niej zależy.Nie wypatrzysz jej w tym tłumie, tym bardziej ,że dziewczyny kupiły bilety na samym przodzie. - powiedział do mnie Kastiel ,który opierał się o barjerke.
-Przestań marudzić tylko mi pomóż.
-No dobra już ide.- odburknął i zaczął wypatrywać mojej księżniczki razem ze mną. Mam nadzieje ,żę nic jej się nie stało. Wiem jacy potrafią być ludzie ,a w szczególności zadufane w sobie psychofanki. Zrobią wszystko aby zobaczyć swojego idola. Uważam ,że to chore. Staliśmy tak 10 minut.
-Masz rację, to nie ma sensu. Poczekamy na nią tutaj.- odwróciłem się plecami do sceny.
-Nie chce ci nic mówić ,ale zobacz na ekrany. Jeden z tych chłoptasi nosi twoją żonę.
-Kastiel prosze nie rób sobie żar...- i wtedy ją zobaczyłem. Niósł ją ten niski blondyn. Jak on miał na imie ? Nie pamiętam. Teraz to nie istotne. Coś jej się stało i musze się dowiedzieć o co chodzi.
-Kas, chodź musimy coś zrobić.- pociągnąłem go za rękaw i udaliśmy się w takie jedno miejsce...


                                                                    ..Zuza...

Obudziłam się w jakimś pokoju. Bardzo jasne światło padało na moją twarz. Powoli zaczęłam otwierać oczy.
-Budzi się.- usłyszałam głos. Kiedy do końca otworzyłam oczy zobaczyłam siedem par oczu. Wszystkie były skierowane na mnie. Należały do: Natsukiego, Tokiyi, Cecila, Rena, Ittokiego, Syo i Hijirikawy.
-Jaka ona słodka!! Wygląda jak mój drugi co z kolei pies!- powiedział Natsuki i przytulił ,a raczej rzucił się na mnie. Natsuki- kręcone blond włosy, okulary i jest najwyższy.
-Natsuki co ty robisz ?! Puść ją bo jeszcze jej coś zrobisz.- odezawał się Syo i pociągnął blondyna za ręke.
-No dobrze już ją puszczam. A tak wogule jestem Natsuki.- podał mi ręke
-Miło mi poznać. Jestem Zuza.- znam ich imiona no ,ale zasadą jest aby się ze wszystkimi zapoznać.
-Ale piękne imie. Tak jak ty.- wepchnął się przed Natsukiego Ren. Wziął moją dłoń w swoją i pocałował.
-To jest Ren. On ma taką nature wiec sie nie dziw.- Syo złapał się za czoło. Ren- średniej długości włosy chodź z całej siódemki najdłuższe, też wysoki.
-No co? Piękne kobiety trzeba podziwiać.- zaróżowiłam się
-No to może teraz ja. Jestem Ittoki.- podał mi ręke.
-Też miło poznać.- uśmiechnęłam się ,a on to odwzajemnił. Ittoki- czerwone włosy i oczy, pogodna i wesoła z niego osoba. Odsunął się i był to tym razem Hijirikawa- niebieskie włosy i oczy, jest spokojny i zamknięty w sobie i ma pieprzyk pod okiem.
- Hijirikawa.- podał mi ręke
-Miło poznać poraz trzeci.
-No to teraz ja.- tym razem był to Cecil- brązowe włosy i niebiesko-zielone oczy. Miły i sympatyczny. Podobny troche do Ittokiego. Kolejny raz jakaś osoba podała mi ręke.
-Miło poznać, jestem Cecil.
-Nawzajem.- tym razem podszedł do mnie Tokiya- ciemno-niebieskie włosy i tego samego koloru oczy, ma dwa wcielenia Hayato i Tokiyi. Kiedyś śpiewał sam ,ale teraz dołączył do tej grupy.
-Jestem Tokiya. Miło poznać.
-Mi też.- w końcu podszedł do mnie Syo- blond włosy, niebieskie oczy, najniższy z zespołu ,ale i tak jest odemnie troche wyższy, maluje na czarno paznokcie, nosi kapelusz. Ma bardzo zadziorny charakter ,ale jest bardzo fajny, kochany i słodki
-Jestem Syo ,ale ty to chyba już wiesz.- uśmiechnął się do mnie ,a ja to odwzajemniłam gest...


W tym samym czasie...

-Rozalia? Co ty tu robisz ?-zapytałem i zobaczyłem ,że kłóci się z jakimś facetem z ochrony
-Wzięli Zuze za kulisy i nie chcą mnie wpuścić. Proszę pana, tam jest moja przyjaciółka. Prosze mnie wpuścić.
-Młoda damo jakbym tak wszystkich wpuszczał to waszych idoli by już dawno nie było bo zostaliby rozszarpani przez chmare faneczek.
-No ,ale prosze pana.
-Oooo, cześć Michał. Dawno cię nie widziałem.- powiedział do stojącego przed nami faceta.
-Skąd wy się znacie?- zapytała Rozalia.
-No wiesz przez to ,że gram w zespole mam duże kontakty.
-Mogliście mówić ,że znacie Kastiela, tego buntownika.- poczochrał go po włosach.- Wchodźcie.- wytłumaczył naw jaką drogą musimy iść aby dostać się do garderoby gwiazd. Wiem ,że już jesteś niedaleko moja księżniczko...

                                                                  ...Zuza...

Nie wierze. Przedemną stoi i w całej okazałości STARISH.  Nie moge uwierzyć. Cała siódemka tych najwspanialszych. Nagle ktoś otworzył drzwi.
-C-c-co wy tu robicie ?- byli to Lys, Kas i Rozalia.
-Kto to jest ?
-Moi przyjaciele.
-Hahahaha to jest ten wasz Syo ? Hahahaha jaki niski.- zaczął się śmiać Kastiel.
-Coś ty o mnie powiedział?- Syo ze zdenerwowaną miną podszedł do niego i pokazał w jego strone palcem.
-No nie mówiłem ,że jest niski.
-Chłopaki przestańcie. Syo, Kastiel taki jest, ma taki charakter ,a ty Kas przestań i bądź raz w życiu poważny.
-No dobra, już przestane.- przetarł swoje oko palcem.
-I co teraz ?- spytał Ittoki.- Idziecie już?
-Nie!- powiedziałyśmy obie z Rozalią.
-No dobra jak chcecie. Możemy was zabrać na impreze.
-Gdzie to jest ?- spytałam
-Nie pamiętam nazwy klubu ,ale to ulica Kochanowskiego coś takiego.
-To ulica obok mnie. Możemy do mnie na chwile wejść.-powiedziałam
-No ok. No to my idziemy na scene. Wiecie koncert musi dalej trwać.- powidział Natsuki i poprzybijali mi piątki. Potem wyszli.
-Coś czuje ,że to nie jest dobry pomysł.- powiedział białowłosy i usiadł na kanapie ,a my razem z nim...


--------------------------------------------------------------------------------
wiem, wiem strasznie krótki ;-; ;cc ale chciałam narazie przybliżyć wam postacie ,a pozatym 
bedzie też rozdział świąteczny więc wiecie. Papa i do następnego 

środa, 10 grudnia 2014

New odcinek *.*










Ilustracje do nowego odcinka <3333 Jak ktoś jeszcze wogule gra ;D Nie wiem co o nim myśleć. Wyszedł dopiero we francuzkiej wersji ,ale niektórzy już w niego grali i mieli odmienne zdania ;/ nie wiem ,ale ilu są meeeeega sweet *.* Nat te oczy kobry xDDD