Siedziałam na lekcji strasznie podekscytowana. Nie słuchałam nauczyciela tylko myślałam o tym o czym powiedziała Rozalia. Ciekawe czy Daniel się zgodzi... Po tej lekcji poszłam z Rozalią na dziedziniec. Było ciepło. Ta pogoda jest taka niezdecydowana...Usiadłyśmy pod drzewem i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Mam wielką nadzieję ,że Daniel się zgodzi.
-Ja też. Wszystko od niego zależy. Tata powiedział ,że jak pójdę z tobą to mnie póści.
-To tym bardziej musze go przekonać.- popatrzyłam na nią
-Super by było gdybyśmy poszły. Uwielbiam ich.
-Ja też.- pomyślałam ,że jak tylko wróce do domu spytam o to mojego kuzyna.- A tak wogule wiesz ile kosztuje bilet ?
-Yyy...- popatrzała w bok
-Powiedz
-150zł...
-Co ?!
-No to nie moja wina ,ale są to najlepsze miejsca.- jak dobrze ,że oszczędzałam...
-Ciesz się ,że oszczędzałam... A ty skąd będziesz mieć pieniądze ?
-Tata mi da. Obiecał mi kiedyś ,że jak będą mieli koncert u nas w mieście to mi da pieniądze tylko ,że musze z kimś iść.
-Acha...-kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje udałyśmy się do sali.
Następny mieliśmy wf. Powiedziałam nauczycielowi ,że mnie noga boli co nie było prawdą. Poprostu nie miałam dzisiaj ochoty na bieganie. Usiadłam na ławce i patrzyłam na moją klasę. Tak jak ostatnio grali w kosza. Fajnie to wyglądało. Dziewczyny nie dawały sobie rady z chłopaki którzy naprawde umieją grać. Widziałam jak czasami Lys sie do mnie dyskretnie uśmiecha kiedy przebiegał obok mnie. Męska część mojej klasy wygrała. Rozeszliśmy się do szatni. Kiedy zobaczyłam calą czerwoną na twarzy Rozalię zaczełam się śmiać.
-Z czego ty się tak śmiejesz !?
-Z ciebie. Jesteś cała czerwona.- znowu zaczełam się śmiać. Nie wiem dlaczego mnie to tak śmieszyło.
-Nie śmiej się! Jak ty przychodzisz z wf-u to też jeseś cała czerwona.
-Wiem, wiem. Sory. Dzisiaj mam jakiś dziwny dzień.
-Dobra, raz ci wybaczę.- kiedy się przebrała wyszłyśmy z szatni i ktoś mnie złapał za ręke. Był to białowłosy. Dałam Rozali znak żeby nas zostawiła samych.
-Hej, coś się stało ?
-Nie, chciałem cię przytulić.- uśmiechnęłam się i mnie przytulił. Kiedy się od siebie oderwaliśmy poszłam do Rozali.
-O co chodziło ?- spytała
-O nic.- uśmiechnęłam się pod nosem. Zadzwonił dzwonek na lekcje i udałyśmy się w strone sali...
Po skończonych lekcjach poszłam do domu. Daniel siedział w kuchni i coś tam robił.
-Hej. Mam pytanie.
-Jakie ?
-Moge iść na koncert STARISH ?
-Kogo ?- zaczął się śmiać
-Dlaczego wszystkie chłopaki reagują tak samo ?
-Co masz na myśli mówiąc "chłopaki" ?
-Mam na myśłi Kastiela, Nataniela i Lysandra.
-Też się śmiali ? Nie dziwie się.- zaczął się znowu śmiać.
-No ,ale moge?
-Z kim niby chcesz iść ?
-Z Rozalią.
-Zastanowie się i ci powiem zgoda ?
-No dobra...- poszłam do siebie i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki.
-Powiedział ,że się zastanowi.
-No to trochę ponaciskaj na niego.
-Spróbuje ,ale nie obiecuje ,że będzie z tego jakiś efekt.
-Ok, ok papa.
-Papa.- powiedziałam to i się rozłączyłam...
-------------------------------------------------------
Bardzo przepraszam ,że taki króciutki ,ale szykuje dla was
specjalny halloweenowy rozdział c; pojawi się w nim Kentin.
Wiem ,że go w tej histori nie ma ,ale jest mi potrzebny.
Papa i piszcie co sądzicie o tym pomyśle c;
sobota, 25 października 2014
sobota, 18 października 2014
Rozdział 18 cz.2
Na tematy rozdziałów...
Chciałam powiedziec ,że wczoraj natchnelo mnie i wymyslilam cos nowego... Na początku chciałam powiedziec ,że jak ktos oglądał anime "Uta no prince-sama maji love..." to bedzie wiedział o co chodzi. Przez pare rozdziałów grupa STARISH bedzie sie pojawiac w moim opowiadaniu. Jak wam się to spodoba to piszcie i beda dłuzej uczestniczyc w tej historii. I tak przy okazji jak ktos ogląda anime lub chce zaczac to gorąco polecam ;3 Dam jeszcze ich zdjecie...
P.S. Moim ulubionym bohaterem jest Syo ;D i bede mówić jak coś do nich po imieniu.
_________________________________________________________________________
Usiadłam obok nich.
-Jak ja jej nie rozumiem.- powiedział Daniel i zacisnął pięści.
-Zapomnijmy o tym. Jest wredna i już taka zawsze bedzie.
-Dobry pomysł. Nie chce sobie zakszątać głowy taką żmiją.- Justin popatrzał na nas.
-Mam jeszcze pytanie. Dlaczego powiedziałaś Patti ,że Lys to twój chłopak.- zaczerwienilam sie
-Nie wiem. Chyba zabardzo emocje mnie poniosły. Ide do siebie. Musze coś przemysleć.
-Poczekaj.- powiedział Justin i poszedł ze mna.
-Nie rozumiem jej. Po co ona tak ci uprzyksza życie ?- podszedł do mnie
-Nie wiem i chyba nikt tego do konca nie zrozumie. Ja nigdy nie byłam tak bardzo adorowana jak ona.
-A ja to co? Przecież byliśmy parą.
-No wiem ,ale...- nie wiem co powiedziec
-Ale co ?- nie odezwałam się.- Hmm...?
-Nie wiem. To jest zbyt pogmatwane na moją małą głowę.
-Nie przejmój się. To nie twoja wina ,że masz taką niewdzieczną siostre. Wszystko jest już dobrze. Jesteś poprostu zmeczona tym dniem.- usmiechnął się i mnie przytulił. Dobrze jest miec takiego przyjaciela.
-Dziekuje.
-Do usług.- pozegnalismy sie i poszedł. Poszłam sie umyć i poszłam spac.
Tydzień później.
-Zuzaaaaa!!!!- w moją stronę biegła Rozalia.
-O co chodzi?! Napadają cie czy co?!
-Nie i nie. STARISH przyjezdzają do naszego miasta!!
-Co???? Serio ????
-Tak! Za tydzień w piątek jest ich koncert!! Idziemy ??
-Jak Daniel mi pozwoli to oczywiscie!-przytuliłyśmy się. Nie moge uwierzyc. Moja ulubiona grupa bedzie miała koncert w naszym miescie!
-Wreszcie zobacze Ittokiego a ty Syo !!!
-Jak się ciesze!- szłysmy po korytarzu i śpiewałyśmy ich piosenke. Nie obchodziło mnie to ,że inni patrzyli na nas jak na jakies psychicznie chore. Uwielbiam tą grupe ,a szczególnie Syo. Jest taki słodki ,ale nie lubi jak się na niego tak mówi.
-A co wy takie szczesliwe ?- spytał Kastiel obok którego stał Lys i Nat. Nataniel stoi z nimi. To ciekawe...
-Nasza ulubiona grupa bedzie miec koncert w naszym miescie!- powiedziala ucieszona Roza.
-Ale my narazie nie planujemy zadnych koncertów.- powiedział z chytrym usmiechem Kastiel.
-Nie chodzi mi o was. Wy tez przecież jestescie swietni.- usmiechnela się bialowlosa
-A niby jaka to "grupa"?
-STARISH.- powiedziałysmy jednoczesnie ,a cała trójka zaczela się śmiać.
-Bez urazy ,ale oni nawet nie potrafią spiewac.- jak zwykle Kastiel śmiał się najgłosniej.
-Odezwał sie ten który umie.- powiedziała lekceważąco Roza.
-Wiem ,że nigdy nie zgadzam się z Kastielem ,ale teraz go popieram.- powiedział Nat. I ty też...
-Kazdy ma swój gust i ja to szanuje no ,ale...- powiedział Lysander. Oj Lysiu nie znalam cie z tej stony...
-Poprostu im zazdrosciecie i tyle.- popatrzala na nich moja przyjaciółka. Nie przestawali się śmiać.
-Tylko później się nie skarzcie ,że Zuza bedzie miec chłopaka.
-Co???- powiedziałam jednoczesnie z chlopakami.
-Juz ją widze. Ona i Syo Kurusu razem. Wszystkie czasopisma beda o tym mówić.- popatrzala na nas
-O czym ty mówisz ?- popatrzalam na nią zdziwionym wzrokiem
-Jejku, tylko żartowałam.- zasmiała się ,a mi spadł kamien z serca.
-To już nigdy tak nie żartuj. Zrozumiano ?- powiedział Lys
-Tak panie kapitanie.- zasalutowala i poszłysmy do klasy...
-----------------------------------------------------
Mi sie osobiscie troche nie podoba ;/
No ,ale cóż. Czekam na komentarze dotyczące tego mojego pomysłu
dotyczącego STARISH. Napewno beda w dwóch lub trzech rozdziałach,
ale mi chodzi oto czy chcecie ich wiecej. Czekam i papa
P.S. Sory ,że taki krótki ,ale czasu w tym tygodniu też brak ;/
Chciałam powiedziec ,że wczoraj natchnelo mnie i wymyslilam cos nowego... Na początku chciałam powiedziec ,że jak ktos oglądał anime "Uta no prince-sama maji love..." to bedzie wiedział o co chodzi. Przez pare rozdziałów grupa STARISH bedzie sie pojawiac w moim opowiadaniu. Jak wam się to spodoba to piszcie i beda dłuzej uczestniczyc w tej historii. I tak przy okazji jak ktos ogląda anime lub chce zaczac to gorąco polecam ;3 Dam jeszcze ich zdjecie...
P.S. Moim ulubionym bohaterem jest Syo ;D i bede mówić jak coś do nich po imieniu.
_________________________________________________________________________
Usiadłam obok nich.
-Jak ja jej nie rozumiem.- powiedział Daniel i zacisnął pięści.
-Zapomnijmy o tym. Jest wredna i już taka zawsze bedzie.
-Dobry pomysł. Nie chce sobie zakszątać głowy taką żmiją.- Justin popatrzał na nas.
-Mam jeszcze pytanie. Dlaczego powiedziałaś Patti ,że Lys to twój chłopak.- zaczerwienilam sie
-Nie wiem. Chyba zabardzo emocje mnie poniosły. Ide do siebie. Musze coś przemysleć.
-Poczekaj.- powiedział Justin i poszedł ze mna.
-Nie rozumiem jej. Po co ona tak ci uprzyksza życie ?- podszedł do mnie
-Nie wiem i chyba nikt tego do konca nie zrozumie. Ja nigdy nie byłam tak bardzo adorowana jak ona.
-A ja to co? Przecież byliśmy parą.
-No wiem ,ale...- nie wiem co powiedziec
-Ale co ?- nie odezwałam się.- Hmm...?
-Nie wiem. To jest zbyt pogmatwane na moją małą głowę.
-Nie przejmój się. To nie twoja wina ,że masz taką niewdzieczną siostre. Wszystko jest już dobrze. Jesteś poprostu zmeczona tym dniem.- usmiechnął się i mnie przytulił. Dobrze jest miec takiego przyjaciela.
-Dziekuje.
-Do usług.- pozegnalismy sie i poszedł. Poszłam sie umyć i poszłam spac.
Tydzień później.
-Zuzaaaaa!!!!- w moją stronę biegła Rozalia.
-O co chodzi?! Napadają cie czy co?!
-Nie i nie. STARISH przyjezdzają do naszego miasta!!
-Co???? Serio ????
-Tak! Za tydzień w piątek jest ich koncert!! Idziemy ??
-Jak Daniel mi pozwoli to oczywiscie!-przytuliłyśmy się. Nie moge uwierzyc. Moja ulubiona grupa bedzie miała koncert w naszym miescie!
-Wreszcie zobacze Ittokiego a ty Syo !!!
-Jak się ciesze!- szłysmy po korytarzu i śpiewałyśmy ich piosenke. Nie obchodziło mnie to ,że inni patrzyli na nas jak na jakies psychicznie chore. Uwielbiam tą grupe ,a szczególnie Syo. Jest taki słodki ,ale nie lubi jak się na niego tak mówi.
-A co wy takie szczesliwe ?- spytał Kastiel obok którego stał Lys i Nat. Nataniel stoi z nimi. To ciekawe...
-Nasza ulubiona grupa bedzie miec koncert w naszym miescie!- powiedziala ucieszona Roza.
-Ale my narazie nie planujemy zadnych koncertów.- powiedział z chytrym usmiechem Kastiel.
-Nie chodzi mi o was. Wy tez przecież jestescie swietni.- usmiechnela się bialowlosa
-A niby jaka to "grupa"?
-STARISH.- powiedziałysmy jednoczesnie ,a cała trójka zaczela się śmiać.
-Bez urazy ,ale oni nawet nie potrafią spiewac.- jak zwykle Kastiel śmiał się najgłosniej.
-Odezwał sie ten który umie.- powiedziała lekceważąco Roza.
-Wiem ,że nigdy nie zgadzam się z Kastielem ,ale teraz go popieram.- powiedział Nat. I ty też...
-Kazdy ma swój gust i ja to szanuje no ,ale...- powiedział Lysander. Oj Lysiu nie znalam cie z tej stony...
-Poprostu im zazdrosciecie i tyle.- popatrzala na nich moja przyjaciółka. Nie przestawali się śmiać.
-Tylko później się nie skarzcie ,że Zuza bedzie miec chłopaka.
-Co???- powiedziałam jednoczesnie z chlopakami.
-Juz ją widze. Ona i Syo Kurusu razem. Wszystkie czasopisma beda o tym mówić.- popatrzala na nas
-O czym ty mówisz ?- popatrzalam na nią zdziwionym wzrokiem
-Jejku, tylko żartowałam.- zasmiała się ,a mi spadł kamien z serca.
-To już nigdy tak nie żartuj. Zrozumiano ?- powiedział Lys
-Tak panie kapitanie.- zasalutowala i poszłysmy do klasy...
-----------------------------------------------------
Mi sie osobiscie troche nie podoba ;/
No ,ale cóż. Czekam na komentarze dotyczące tego mojego pomysłu
dotyczącego STARISH. Napewno beda w dwóch lub trzech rozdziałach,
ale mi chodzi oto czy chcecie ich wiecej. Czekam i papa
P.S. Sory ,że taki krótki ,ale czasu w tym tygodniu też brak ;/
sobota, 11 października 2014
Rozdział 18 cz.1
Kiedy się obudziłam byla 18:03 wiec wstałam i poszłam odrobic lekcje. Kiedy skonczyłam Justin do mnie zadzwonił.
-Hej moge przyjść ?
-Czekaj zapytam Daniela.- zeszłam na dół
-Justin może przyjść ?
-Spoko.
-Dzieki. Możesz.- powiedziałam przystawiając telefon do ucha.
-Ok. Bede za 10 minut.- uznalam ,że poczekam na niego w salonie. Usiadłam obok Daniela.
-Ej, a ty od kiedy tak lubisz Justina? On cię przecież skrzywdził...
-Wiem ,ale to nie jest jego wina. To wszystko wina Patti.- jej imie powiedziałam przez zeby. Kiedyś bym mogła oddać za nią życie co nie często się zdarza z siostrami ,ale teraz jej nie nawidze...
-Dlaczego jej nie wybaczysz ?
-Nie wiem. Coś mi nie pozwala...-zadzwonil dzwonek do drzwi. Mysląc ,że to Justin poszłam otworzyć ,ale to nie był on...
-Patti ?!
-Ach widze ,że stęskniłas się za mną.- odrzuciła włosy do tyłu
-Nie wyobrażaj sobie za wiele.- wtedy przyszedł Daniel.
-Patti co ty tu robisz ?
-Chciałam się tylko zobaczyć z moją siostrzyczką.- usmiechnela sie zadziornie.- i zobaczyć się też z Justinem. To taka dobra dupa.- już chciałam do niej podejść i sie na nią rzucić ,ale Daniel mnie zatrzymał.
-Nie powinnaś już iść ?- powiedział Daniel.
-Już mnie wyganiasz? Chce pogadać z moją siostrzyczką. Masz jakiegoś chłopaka czy po twoim rozstaniem z Justinem bo wolał mnie nie mogłaś się pozbierać ?
-A żebyś wiedziała ,że mam!- pokazałam jej zdjecie Lysandra. Nie powinnam tak robić ,ale już nie mogłam wytrzymac. Chciałam ją rozszarpać ,ale też schować się w kącie i zacząć płakać.
-Łał! Fajnych kolesi masz w tej szkole. Nie przejmuj sie. Zdejme z ciebie obowiązek bycia z kims. On za tydzień będzie mój tylko daj mi jego numer.
-Nie nawidze cię! Jak możesz być taka paskudna dla swojej własnej siostry ?!
-Bo zawsze ty byłaś adorowana przez chłopaków! Dlatego musiałam stać się taka chamska i mi to pasuje. Zobacz, Justin po dwóch tygodniach był mój ,a teraz jeszcze bardziej opanowałam sztuke uwodzenia. On był tylko ćwiczeniem.
-Co ?!- w drzwiach stanął Justin.- bylem tylko twoim królikiem doświatczalnym ?
-Ja nic takiego nie powiedziałam.
-Tak, napewno. Usłyszałem twój głos ,ale nie chciałem odrazu sie ujawnic. Wiem, to nie jest dobrze podsluchiwać ,ale nigdy bym się tak przydatnej informacji nie dowiedzial.
-Patti idź już.- powiedziałam
-Ok, ok tylko podaj mi później numer twojego chłopaka.- zarzuciła włosami do tyłu i wyszła. Po chwili powiedziałam ,że pójdę się gdzieś przejść. Poszłam do parku. Było chłodno ,ale usiadłam na ławce. Zaczełam płakać. Dlaczego? Dlaczego ona tak na mnie reaguje? Nie nawidze jej.
-Co się stało ? Co ty tu robisz ?- Usłyszałam jak obok mnie siada białowłosy. Odrazu przytuliłam sie do mojego "chłopaka".
-To wszystko wina mojej siostry. Ona...ona dzisiaj przyszła i na mnie wyzywała ,że przezemnie nikt jej nie zauważa i...-rozplakałam się jeszcze bardziej.
-Nie przejmój się. To tylko jedna osoba z iluś miliardów na tym świecie.- pocałował mnie we włosy. Nie wiem co bym zrobiła gdyby tędy nie przechodził.- Odprowadze cię. Jest już ciemno. Nie będziesz sama wracać.- nie oderwałam się od niego ani na sekunde. Chciałam poczuć to ciepło. Czasami widziałam jak ukratkiem na mnie spogląda i sie usmiecha. Weszliśmy do mojego domu ,a Daniel i Justin siedzieli na kanapie i rozmawiali.
-Już jestem.
-He...-nie dokonczył bo zobaczył białowłosego.- Ty to masz szczescie do spotykania ludzi.
-Wiecie co, ja już bede szedł. Do zobaczenia jutro.- powiedział Lys i wyszedł, a ja usiadłam obok Daniela i Justina...
------------------------------------------------------------
Przepraszam ,że taki krótki ,ale nie mam w ten weekend czasu, ale
druga część bedzie dłuższa papa ;3
P.S Przepraszam ,że narazie nie ma żadnych wątków z Natem ,ale
będzie ich jeszcze, oj bedzie.
-Hej moge przyjść ?
-Czekaj zapytam Daniela.- zeszłam na dół
-Justin może przyjść ?
-Spoko.
-Dzieki. Możesz.- powiedziałam przystawiając telefon do ucha.
-Ok. Bede za 10 minut.- uznalam ,że poczekam na niego w salonie. Usiadłam obok Daniela.
-Ej, a ty od kiedy tak lubisz Justina? On cię przecież skrzywdził...
-Wiem ,ale to nie jest jego wina. To wszystko wina Patti.- jej imie powiedziałam przez zeby. Kiedyś bym mogła oddać za nią życie co nie często się zdarza z siostrami ,ale teraz jej nie nawidze...
-Dlaczego jej nie wybaczysz ?
-Nie wiem. Coś mi nie pozwala...-zadzwonil dzwonek do drzwi. Mysląc ,że to Justin poszłam otworzyć ,ale to nie był on...
-Patti ?!
-Ach widze ,że stęskniłas się za mną.- odrzuciła włosy do tyłu
-Nie wyobrażaj sobie za wiele.- wtedy przyszedł Daniel.
-Patti co ty tu robisz ?
-Chciałam się tylko zobaczyć z moją siostrzyczką.- usmiechnela sie zadziornie.- i zobaczyć się też z Justinem. To taka dobra dupa.- już chciałam do niej podejść i sie na nią rzucić ,ale Daniel mnie zatrzymał.
-Nie powinnaś już iść ?- powiedział Daniel.
-Już mnie wyganiasz? Chce pogadać z moją siostrzyczką. Masz jakiegoś chłopaka czy po twoim rozstaniem z Justinem bo wolał mnie nie mogłaś się pozbierać ?
-A żebyś wiedziała ,że mam!- pokazałam jej zdjecie Lysandra. Nie powinnam tak robić ,ale już nie mogłam wytrzymac. Chciałam ją rozszarpać ,ale też schować się w kącie i zacząć płakać.
-Łał! Fajnych kolesi masz w tej szkole. Nie przejmuj sie. Zdejme z ciebie obowiązek bycia z kims. On za tydzień będzie mój tylko daj mi jego numer.
-Nie nawidze cię! Jak możesz być taka paskudna dla swojej własnej siostry ?!
-Bo zawsze ty byłaś adorowana przez chłopaków! Dlatego musiałam stać się taka chamska i mi to pasuje. Zobacz, Justin po dwóch tygodniach był mój ,a teraz jeszcze bardziej opanowałam sztuke uwodzenia. On był tylko ćwiczeniem.
-Co ?!- w drzwiach stanął Justin.- bylem tylko twoim królikiem doświatczalnym ?
-Ja nic takiego nie powiedziałam.
-Tak, napewno. Usłyszałem twój głos ,ale nie chciałem odrazu sie ujawnic. Wiem, to nie jest dobrze podsluchiwać ,ale nigdy bym się tak przydatnej informacji nie dowiedzial.
-Patti idź już.- powiedziałam
-Ok, ok tylko podaj mi później numer twojego chłopaka.- zarzuciła włosami do tyłu i wyszła. Po chwili powiedziałam ,że pójdę się gdzieś przejść. Poszłam do parku. Było chłodno ,ale usiadłam na ławce. Zaczełam płakać. Dlaczego? Dlaczego ona tak na mnie reaguje? Nie nawidze jej.
-Co się stało ? Co ty tu robisz ?- Usłyszałam jak obok mnie siada białowłosy. Odrazu przytuliłam sie do mojego "chłopaka".
-To wszystko wina mojej siostry. Ona...ona dzisiaj przyszła i na mnie wyzywała ,że przezemnie nikt jej nie zauważa i...-rozplakałam się jeszcze bardziej.
-Nie przejmój się. To tylko jedna osoba z iluś miliardów na tym świecie.- pocałował mnie we włosy. Nie wiem co bym zrobiła gdyby tędy nie przechodził.- Odprowadze cię. Jest już ciemno. Nie będziesz sama wracać.- nie oderwałam się od niego ani na sekunde. Chciałam poczuć to ciepło. Czasami widziałam jak ukratkiem na mnie spogląda i sie usmiecha. Weszliśmy do mojego domu ,a Daniel i Justin siedzieli na kanapie i rozmawiali.
-Już jestem.
-He...-nie dokonczył bo zobaczył białowłosego.- Ty to masz szczescie do spotykania ludzi.
-Wiecie co, ja już bede szedł. Do zobaczenia jutro.- powiedział Lys i wyszedł, a ja usiadłam obok Daniela i Justina...
------------------------------------------------------------
Przepraszam ,że taki krótki ,ale nie mam w ten weekend czasu, ale
druga część bedzie dłuższa papa ;3
P.S Przepraszam ,że narazie nie ma żadnych wątków z Natem ,ale
będzie ich jeszcze, oj bedzie.
sobota, 4 października 2014
Rozdział 17
-Królowo wstawaj.- powiedział do mnie rano jakis głos ,ale bylam tak zaspana ,że nawet nie wiedzialam kto to był.
-Jeszcze chwile...- wtulilam sie to cieplej osoby lezacej obok mnie. Powoli podnosilam powieki.
-Iiiii...uśmiech!. Bardzo ładnie wyszłas.- w tej chwili zdalam sobie sprawe ,że to Kastiel! Szybko wstałam z łóżka i patrzałam na niego wscieklym i rownoczesnie pytającym wzrokiem.
-Chłopaki się ucieszą jak im to pokaze.- zasmiał się pod nosem.
-Jak mogłes to zrobić ?! Kasuj to natychmiast !- rzuciłam się na niego aby mu odebrac telefon i skasowac to przeklete zdjecie. Jednak mi się to nie udało bo spadlam na dywan.
-Pokazałas pazurki. Hmm...ciekawe.
-Ostatni raz mówie. Skasuj to zdjecie!
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Dobra stop. A co powiesz na mały układ ?
-Co??- on mi chce proponowac umowe za to ,że bez mojej zgody zrobił mi zdjecie?!
-No to ,że na przykład byłabys na moje uslugi przez cztery dni czyli do środy.
-Mysłałam ,że powiesz przez tydzien...
-Jak chcesz to mo...
-Tak jest dobrze!
-A jak nie spełnisz któregoś z moich rozkazów to odrazu polecą dwa SMS-y z naszym uroczym zdjeciem.- usmiechnął się
-No dobra...- powiedziałam przez zęby.
-No to mamy umowe, a teraz twoje pierwsze zadanie. Dasz mi się pocałować w policzek i pójdziesz się ładnie ubrać.- przytaknełam ruchem głowy ,a on do mnie podszedł i pocałował w policzek i wyszedł. Po moim policzku splynela ciepla łza. Jak ja mogłam się tak zmanipulować ?! Dlaczego jestem taka głupia ?! Tak cholernie głupia ?! Podeszłam do szawki na której był mój telefon. Była godzina 10:34. Zeszłam na dół i zobaczyłam moją przyjaciółke gotującą wode na herbate lub na to co chciała wypic.
-Hej.- powiedziałam udając zadowolenie.
-Wyspałas się ? Wszystko dobrze ?
-Tak.- jeszcze jej nie bede mowic o tym zdarzeniu.- a wogule mam prozbe. Masz pozyczyc jakąs bluzke i spodnie ?
-Pewnie. Chodz do mojego pokoju tylko badzmy cicho bo Leo jeszcze śpi.
-Ok. Chodz.- poszłysmy na pietro i weszlysmy do jej pokoju. Faktycznie Leo jeszcze spał. Dała mi jasno-fioletowe rurki i bialą bluzke z długim rękawem. Poszłam do łazienki się przebrać. Wyszłam i pokazałam się Rozalii
-Jak dobrze ,że mamy ten sam rozmiar.
-Oddam ci je w poniedziałek ok ?
-Spoko. Wiesz czy ktoś juz nie spi ?
-Widziałam Kastiela jak wychodziłam z pokoju.- ta, na pewno...
-No to jest dopiero jedna osoba. Idz obudz wszystkich chłopaków ,a ja ide po dziewczyny. Armin, Lys i Nat są na dole ,a Alexy, Justin no i z tego co wiesz Kastiel na górze. Szukaj ich po wszystkich pokojach bo nie pamietam dokladnie gdzie który jest ok ?
-Ok.- poszłam najpierw obudzic Armina. Weszłam do pierwszych drzwi po lewej i mialam takie szczescie ,że był to akurat on. Podeszłam do łóżka i zaczełam do niego mówic
-Armin czas wstawac.- szturchnelam go ręką
-Ok, już wstaje.- ziewnął i usmiechnął się do mnie. Oddałam ten gest i poszłam szukać Nata. Weszłam do drzwi obok ,ale to była jakaś dziewczyna. Otworzyłam kolejne drzwi i w pokoju spał blondyn. Podeszłam do łóżka i zaczelam.
-Nat wstawaj.
-Jeszcze pięć minut.- powiedział i przewrócił się na drugi bok. Szturcznęłam go ,ale nic. Podeszłam z drugiej strony łóżka i mocniej go szturchnełam. W koncu otworzył swoje miodowe oczy i spojrzał na mnie.
-Cześć.- usmiechnał sie i popatrzał na mnie. Powtórzyłam ten gest ,a on przeczesał swoje blond włosy. Tak to słodko wyglądało ,że pocałowałam go w policzek i chcialam juz isc ,ale odrazu wstał i mnie pocałował. Zarumieniłam się i on też. Wyszłam z pokoju i poszłam szukać Lysa. Weszłam do trzeciego pokoju po lewej i zobaczyłam białowłosego. Jak w pozostałych przypadkach podeszłam do łóżka i powiedziałam
-Lys wstawaj.- szturchnelam bialowlosego który odrazu otworzył oczy.
-Hej, Jak się spało ?
-Bardzo dobrze a tobie.
-Mi nie zbyt dobrze ,ale pocieszam się tym ,że w dzien moge oglądać ciebie.- usmiechnał się ,a ja zrobiłam się lekko czerwona. Wstał i pocałował mnie tak delikatnie. Tak słodko. Poszłam na górę. Weszłam do pokoju w którym był Alexy i go obudziłam. Nie było z nim problemów. Poszłam do pokoju Justina i kiedy chciałam podejsc do łóżka to potknełam się o dywan i upadłam prosto na brzuch chłopaka.
-Aaaa... napadają mnie!- zaczął krzyczec.
-Spokojnie to tylko ja. Potknełam sie.
-Acha...-popatrzał na mnie z lekkim zdenerwowaniem na twarzy.
-Nie gniewaj się.
-Ja się nie gniewam tylko mysłałem ,że jesteś jakims mordercą lub kims innym w tym stylu.- popatrzył na mnie w wyrzutem.
-Sorki ,ale musialam cię obudzić.- podniosłam się i kierowałam się w stronę wyjscia kiedy usłyszałam...
-Przepraszam.- powiedział to cicho, ale ja usłyszałam. Wyszłam z tamtąd i poszłam budzić Kastiela. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam chłopaka który bawił się swoim telefonem.
-Hej. Co jest ?- usmiechnął się
-Miałam cię obudzic ,ale wiedzac ,ze nie spisz powiem ci ,że masz zejsc juz na dół.
-Ok ,ale teraz jeszcze buziaczek.- jego usmiech sie rozszerzył. Nie chciałam tego robić. Ja tak bardzo nie chciałam tego robić ,ale nie wytrzymałabym bez tego ciepla, uczucia ,że czuję sie przez kogos kochana. Wiem ranie ich obu ,ale kocham tez ich obu kocham. Nadstawiłam policzek ,ale on wziął w dwa palce mój podbródek i pocałował mnie w usta.
-Sory nie mogłem się oprzeć.- nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam. Nie powiem umie całować ,ale to nie to. To nie jest to uczucie... Zeszłam na dół i zobaczyłam Rozalię.
-Obudziłas wszystkich ?
-Tak ,a ty?
-Też. Wszystkie dziewczyny juz sie szykują,
-To dobrze.
-Chodz musimy zrobic duzo kanapek.- złapała mnie za reke i po 15 minutach na stole byly trzy talerze kanapek.
-Jak dobrze ,że już skonczylysmy.
-Czekaj, czekaj. Jeszcze herbata
-Co ???
-Nie co tylko do roboty.- usmiechneła sie i po kolejnych 15 minutach postawilysmy obok kanepek dwa dzbanki herbaty.
-I teraz mozemy uznac to za koniec.- przetarlam reka czolo.
-To prawda- i kiedy to powiedziala jakby w jednej chwili wszyscy zaczeli sie schodzi. Kiedy wszyscy zaczeli jesc wrazz Rozą uznalysmy jak wszyscy skoncza to przyjdzie nasza kolej. Po 20 minutach wszyscy poszli do swoich pokoi sie ogarnac ,a my zaczelysmy jesc. Kiedy skonczylysmy Alexy, Armin, Irys ,Violetta i pozostale dziewczyny przyszli sie z nami porzegnać. Po całym rytuale rzegnania sie zaczelysmy zmywac. Potem usiadlysmy i zaczelysmy rozmawiac. Kiedy reszta towarzystwa dosiadla sie do nas na kanapie zaczelo sie wielkie wspominanie wczorajszej nocy, A to granie w butelke, a to tance. Ile sie tam nasluchalam. Kiedy Nat musiał iść wszyscy znowu zaczeli sie zegnac. Kiedy spojrzalam na zegarek byla godzina 13.15 wiec uznalam ,że już pojde bo w poniedzialek mam sprawdzian.
-Odprowadze cię.- zaproponował Lys. Zgodziłam się. Poszłam po swoje rzeczy, pozegnalismy się i wyszlismy. Dziekowałam Bogu ,że nic nie przyszło do głowy Kastielowi. Szlismy w ciszy. Widziałam ,że nad czymś myślał. Kiedy doszlismy pod mój dom pożegnalismy sie pocalunkiem i otworzyłam drzwi.
-Już jestem !- krzyknelam
-Dziewczyno nie krzycz tak.- w drzwiach stanął Daniel.- Jak było ?
-Bardzo fajnie. Szykuj się na koncert.
-Jaki koncert ?
-W tym w którym bede śpiewac.
-C-c-co ??
-No tak. Bedę spiewac w zespole Lya i Kastiela. Lysander mi powiedział ,że od niedawna zastanawiali się nad damskim wokalem w ich grupie wiec dlaczego nie mogłabym spróbować ?
-No dobra. Przyznam ,że głos to ty masz ,ale czy jest to bezpieczne ? A jak ci sie coś stanie ? Kiedy ktoś ci bedzie chcial zrobic krzywde ?- zlapal mnie za ramiona i potrząsnął
-Nie martw się przecież będą tam chłopaki. Nic mi nie bedzie.
-Potrzebuje obietnicy na pismie od ktoregos z nich ,że nie sposci cie z oka.
-O to sie nie musisz martwic.
-A tak wogule kiedy on bedzie ?
-Lys mi mówił ,że chyba 2 stycznia.
-Czyli twpje urodziny ? Fajnie.
-No nie ? A teraz cie przeprosze ,ale musze sie uczyć do testu.- usmiechnelam sie i poszlam do siebie. Zaczełam sie uczyc i po dwóch godzinach zeszłam coś zjesc. Miałam ochote na tosty wiec je zrobiłam.
-Juz skonczyłas ?
-Tak.
-Opowiesz mi dokladnie jak było ?
-No moge.- usiadłam obok niego i zaczelam mu wszystko opowiadac. Po pół godzinie skonczylam i poszlam do siebie. Porozmawialam jeszcze z jakies 10 minut z Rozalią i poszłam spac.
Niedziela mineła mi zwyczajnie. Tylko Justin do mnie przyszedlbo chciał znowu ze mną pogadac. Kiedy rano się obudziłam założyłam białe rurki, białą bluzke, jasnoniebieską bluze i czarne trampki. Oczy wytuszowałam ,a wlosy zawiązałam w kucyk. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Zjadłam i akurat do kuchni wszedl Daniel.
-Zaraz wychodze.
-Ok. Zycze powodzenia w tescie.- usmiechnał sie ,a ja poszłam po rzeczy i wyszłam. Po 20 minutach byłam w szkole. Podeszłam do Rozalii
-Hej co tam ?
-Nie mam nastroju.- posmutniala
-Co jest ?
-Pokłóciłam się z Leo.
-Wszystko będzie dobrze. Napewno już teraz mysli jak cie przeprosic.- przytuliam ją
-Mam taką nadzieje.
-Szukałem cię.- uslyszalam za sobą głos białowłosego.
-Hej. Co się stało ?
-Bedę chodził z wami do klasy. Przepisują mnie bo w mojej jest za duzo osób.
-Naprawde ? Ale fajnie.- przytuliłam się do niego/
-Też się cieszę.- kiedy zadzwonił dzwonek weszlismy do klasy ,a nauczyciel zaczął mówic ,że teraz Lys bedzie z nami w klasie itd. Na nastepnej lekcji mialam miec tst a później wf. Kiedy przerwa się zaczela poszłam się przejsc po szkole. Chciałam być sama. Poszłam na klatkę schodową i usiadłam na schodach. Usłyszałam ,że ktoś idzie wiec ukrylam sie za szawkami. Zobaczyłam ,że to Kastiel który nucił jakąś piosenke. Fajna melodia. Zadzwonil dzwonek i wszyscy weszli do klasy. Nauczyciel rozdał kartki i zaczelismy pisac. Miałam nadzieje ,że dostane piątkę bo długo się do niego uczyłam. Po godzinie wszyscy udalismy sie na wf. Przebraliśmy się i nauczyciel oznajmił ,że bedziemy grac w koszykówke. Bardzo lubie tą gre. Nauczyciel podzielil nas na drużyny czyli na dziewczyny i chłopaków. Widac było ,że tylko ja i Irys chciałysmy grac. Reszta dziewczyn nie zbyt kwapiła się do grania. Z racji tego ,że dziewczyną się ustępuje zaczełysmy grę. Chodz i tak nam to nie zbyt duzo dało bo chłopaki odrazu odebrali nam piłke. To nie było zbyt fair bo kazdy chłopak był od nas wyzszy. Kiedy wkoncu udało mi sie zdobyc pilke za szybko biegłam i wpadłam na Lysandra.
Tak się stało ,że złapał mnie tak jak na tych miłosnych filmach kiedy np. na balu chcą się pocałować.
-Dzieki.- usmiechnelam się
-Hehe nie ma za co.- odwzajemnił uśmiech. Jak to ja musialam stracic równowagę i pociągnełam bialowlosego za sobą. Leżał na mnie. Musiało to smiesznie wyglądac bo zobaczyłam kątem oka Kastiela który nie może sie powstrzymac od smiechu ,ale zauwazylam tez Nataniela który nie miał zbyt dobrze wróżącej miny. Lys wstał i pomógł mi zrobic to samo. Podszedł do nas Kastiel.
-Haha...nawet nie wiesz...haha...jak to komicznie...haha...wygladało.- poklepał Lysandra po ramieniu i caly czas sie smiejąc odszedł. Kiedy lekcja sie skonczyła wyszłam na dziedziniec i usiadłam pod drzewem słuchajśc muzyki. Lekcje mineły szybko. Kiedy doszłam do domu przywitałam się z Danielem i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i nawet nie zauważyłam kiedy zasnełam.
------------------------------------------------------
Napisałam ;33 Mam nadzieje ,że się podobał i
przypominam o pytaniu pod poprzednim rozdziałe.
Jesli nie wiesz o co chodzi to wejdz i zobacz.
Mam prosbe. Piszecie pod tym rozdziałem ile osób to
przeczytało. Nawet może to być kropka ,ale zebym chociaz wiedziała
kto to przeczytał. Będe bardzo wdzieczna papa ;*
-Acha...-popatrzał na mnie z lekkim zdenerwowaniem na twarzy.
-Nie gniewaj się.
-Ja się nie gniewam tylko mysłałem ,że jesteś jakims mordercą lub kims innym w tym stylu.- popatrzył na mnie w wyrzutem.
-Sorki ,ale musialam cię obudzić.- podniosłam się i kierowałam się w stronę wyjscia kiedy usłyszałam...
-Przepraszam.- powiedział to cicho, ale ja usłyszałam. Wyszłam z tamtąd i poszłam budzić Kastiela. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam chłopaka który bawił się swoim telefonem.
-Hej. Co jest ?- usmiechnął się
-Miałam cię obudzic ,ale wiedzac ,ze nie spisz powiem ci ,że masz zejsc juz na dół.
-Ok ,ale teraz jeszcze buziaczek.- jego usmiech sie rozszerzył. Nie chciałam tego robić. Ja tak bardzo nie chciałam tego robić ,ale nie wytrzymałabym bez tego ciepla, uczucia ,że czuję sie przez kogos kochana. Wiem ranie ich obu ,ale kocham tez ich obu kocham. Nadstawiłam policzek ,ale on wziął w dwa palce mój podbródek i pocałował mnie w usta.
-Sory nie mogłem się oprzeć.- nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam. Nie powiem umie całować ,ale to nie to. To nie jest to uczucie... Zeszłam na dół i zobaczyłam Rozalię.
-Obudziłas wszystkich ?
-Tak ,a ty?
-Też. Wszystkie dziewczyny juz sie szykują,
-To dobrze.
-Chodz musimy zrobic duzo kanapek.- złapała mnie za reke i po 15 minutach na stole byly trzy talerze kanapek.
-Jak dobrze ,że już skonczylysmy.
-Czekaj, czekaj. Jeszcze herbata
-Co ???
-Nie co tylko do roboty.- usmiechneła sie i po kolejnych 15 minutach postawilysmy obok kanepek dwa dzbanki herbaty.
-I teraz mozemy uznac to za koniec.- przetarlam reka czolo.
-To prawda- i kiedy to powiedziala jakby w jednej chwili wszyscy zaczeli sie schodzi. Kiedy wszyscy zaczeli jesc wrazz Rozą uznalysmy jak wszyscy skoncza to przyjdzie nasza kolej. Po 20 minutach wszyscy poszli do swoich pokoi sie ogarnac ,a my zaczelysmy jesc. Kiedy skonczylysmy Alexy, Armin, Irys ,Violetta i pozostale dziewczyny przyszli sie z nami porzegnać. Po całym rytuale rzegnania sie zaczelysmy zmywac. Potem usiadlysmy i zaczelysmy rozmawiac. Kiedy reszta towarzystwa dosiadla sie do nas na kanapie zaczelo sie wielkie wspominanie wczorajszej nocy, A to granie w butelke, a to tance. Ile sie tam nasluchalam. Kiedy Nat musiał iść wszyscy znowu zaczeli sie zegnac. Kiedy spojrzalam na zegarek byla godzina 13.15 wiec uznalam ,że już pojde bo w poniedzialek mam sprawdzian.
-Odprowadze cię.- zaproponował Lys. Zgodziłam się. Poszłam po swoje rzeczy, pozegnalismy się i wyszlismy. Dziekowałam Bogu ,że nic nie przyszło do głowy Kastielowi. Szlismy w ciszy. Widziałam ,że nad czymś myślał. Kiedy doszlismy pod mój dom pożegnalismy sie pocalunkiem i otworzyłam drzwi.
-Już jestem !- krzyknelam
-Dziewczyno nie krzycz tak.- w drzwiach stanął Daniel.- Jak było ?
-Bardzo fajnie. Szykuj się na koncert.
-Jaki koncert ?
-W tym w którym bede śpiewac.
-C-c-co ??
-No tak. Bedę spiewac w zespole Lya i Kastiela. Lysander mi powiedział ,że od niedawna zastanawiali się nad damskim wokalem w ich grupie wiec dlaczego nie mogłabym spróbować ?
-No dobra. Przyznam ,że głos to ty masz ,ale czy jest to bezpieczne ? A jak ci sie coś stanie ? Kiedy ktoś ci bedzie chcial zrobic krzywde ?- zlapal mnie za ramiona i potrząsnął
-Nie martw się przecież będą tam chłopaki. Nic mi nie bedzie.
-Potrzebuje obietnicy na pismie od ktoregos z nich ,że nie sposci cie z oka.
-O to sie nie musisz martwic.
-A tak wogule kiedy on bedzie ?
-Lys mi mówił ,że chyba 2 stycznia.
-Czyli twpje urodziny ? Fajnie.
-No nie ? A teraz cie przeprosze ,ale musze sie uczyć do testu.- usmiechnelam sie i poszlam do siebie. Zaczełam sie uczyc i po dwóch godzinach zeszłam coś zjesc. Miałam ochote na tosty wiec je zrobiłam.
-Juz skonczyłas ?
-Tak.
-Opowiesz mi dokladnie jak było ?
-No moge.- usiadłam obok niego i zaczelam mu wszystko opowiadac. Po pół godzinie skonczylam i poszlam do siebie. Porozmawialam jeszcze z jakies 10 minut z Rozalią i poszłam spac.
Niedziela mineła mi zwyczajnie. Tylko Justin do mnie przyszedlbo chciał znowu ze mną pogadac. Kiedy rano się obudziłam założyłam białe rurki, białą bluzke, jasnoniebieską bluze i czarne trampki. Oczy wytuszowałam ,a wlosy zawiązałam w kucyk. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Zjadłam i akurat do kuchni wszedl Daniel.
-Zaraz wychodze.
-Ok. Zycze powodzenia w tescie.- usmiechnał sie ,a ja poszłam po rzeczy i wyszłam. Po 20 minutach byłam w szkole. Podeszłam do Rozalii
-Hej co tam ?
-Nie mam nastroju.- posmutniala
-Co jest ?
-Pokłóciłam się z Leo.
-Wszystko będzie dobrze. Napewno już teraz mysli jak cie przeprosic.- przytuliam ją
-Mam taką nadzieje.
-Szukałem cię.- uslyszalam za sobą głos białowłosego.
-Hej. Co się stało ?
-Bedę chodził z wami do klasy. Przepisują mnie bo w mojej jest za duzo osób.
-Naprawde ? Ale fajnie.- przytuliłam się do niego/
-Też się cieszę.- kiedy zadzwonił dzwonek weszlismy do klasy ,a nauczyciel zaczął mówic ,że teraz Lys bedzie z nami w klasie itd. Na nastepnej lekcji mialam miec tst a później wf. Kiedy przerwa się zaczela poszłam się przejsc po szkole. Chciałam być sama. Poszłam na klatkę schodową i usiadłam na schodach. Usłyszałam ,że ktoś idzie wiec ukrylam sie za szawkami. Zobaczyłam ,że to Kastiel który nucił jakąś piosenke. Fajna melodia. Zadzwonil dzwonek i wszyscy weszli do klasy. Nauczyciel rozdał kartki i zaczelismy pisac. Miałam nadzieje ,że dostane piątkę bo długo się do niego uczyłam. Po godzinie wszyscy udalismy sie na wf. Przebraliśmy się i nauczyciel oznajmił ,że bedziemy grac w koszykówke. Bardzo lubie tą gre. Nauczyciel podzielil nas na drużyny czyli na dziewczyny i chłopaków. Widac było ,że tylko ja i Irys chciałysmy grac. Reszta dziewczyn nie zbyt kwapiła się do grania. Z racji tego ,że dziewczyną się ustępuje zaczełysmy grę. Chodz i tak nam to nie zbyt duzo dało bo chłopaki odrazu odebrali nam piłke. To nie było zbyt fair bo kazdy chłopak był od nas wyzszy. Kiedy wkoncu udało mi sie zdobyc pilke za szybko biegłam i wpadłam na Lysandra.
Tak się stało ,że złapał mnie tak jak na tych miłosnych filmach kiedy np. na balu chcą się pocałować.
-Dzieki.- usmiechnelam się
-Hehe nie ma za co.- odwzajemnił uśmiech. Jak to ja musialam stracic równowagę i pociągnełam bialowlosego za sobą. Leżał na mnie. Musiało to smiesznie wyglądac bo zobaczyłam kątem oka Kastiela który nie może sie powstrzymac od smiechu ,ale zauwazylam tez Nataniela który nie miał zbyt dobrze wróżącej miny. Lys wstał i pomógł mi zrobic to samo. Podszedł do nas Kastiel.
-Haha...nawet nie wiesz...haha...jak to komicznie...haha...wygladało.- poklepał Lysandra po ramieniu i caly czas sie smiejąc odszedł. Kiedy lekcja sie skonczyła wyszłam na dziedziniec i usiadłam pod drzewem słuchajśc muzyki. Lekcje mineły szybko. Kiedy doszłam do domu przywitałam się z Danielem i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i nawet nie zauważyłam kiedy zasnełam.
------------------------------------------------------
Napisałam ;33 Mam nadzieje ,że się podobał i
przypominam o pytaniu pod poprzednim rozdziałe.
Jesli nie wiesz o co chodzi to wejdz i zobacz.
Mam prosbe. Piszecie pod tym rozdziałem ile osób to
przeczytało. Nawet może to być kropka ,ale zebym chociaz wiedziała
kto to przeczytał. Będe bardzo wdzieczna papa ;*
poniedziałek, 29 września 2014
Rozdział 16
- Dzieki za fajne powitanie...- powiedział białowłosy, a ja pociągnełam Rozalię do kuchni.
-Dlaczego nic nie mówiłaś ?!
-Bo myślałam ,że z nikim nie przyjdziesz ,a to miala byc niespodzianka.
-No to ja dziekuje za takie niespodzianki. Lepiej mi pokaz gdzie bede spac.- Poszłysmy na pietro. Roza tez ma duzy dom. Otworzyła drugie drzwi od lewej i weszlysmy do czerwono-czarnego pokoju. Osobiscie nie lubie takiego polączenia kolorów ,ale nie bede narzekac.
-Jestes jakas smutna. Przeciez to impreza baw sie.- usmiechnela sie
-Bo teraz nie wiem co zrobic. Co mam niby powiedziec? Co zrobie jak ktorys z nich mnie bedzie chcial pocalowac ? Kiedy zobaczy lub nasz najwspanialszy na swiecie Kastiel powie to drugiemu. Co ja zrobie ?- lza zakrecila mi sie w oku ale uznalam ,ze to nie powod aby sie rozplakac.
-Hmm... udawaj ,że ich nie ma. Jak którys bedzie chcial do ciebie podejsc to poprostu powiedz ,że...ee... wymysl cos sama.- zalapala mnie za reke i poszlysmy na dół. Nie zbyt odpowiadal mi ten pomysł ,ale i tak nic innego nie mogłam wymyslić. Usiadłam na wielkiej kanapie. Wszyscy z kims rozmawiali. Usłyszałam tylko jak Kastiel i Lys rozmawiali znowu o koncercie. Usłyszałam dzwiek mojego dzwonka wiec wyciągnełam telefon z torebki i zobaczylam ,że dzwoni do mnie Justin. Hmm... Dziwne.Co on chce ? Wyszłam z pomieszczenia i poszlam na pietro aby odebrac polączenie.
-Halo.
-Hej co robisz ?
-A po co chcesz to wiedziec ?
-Nudzi mi sie i zachciało mi sie z tobą porozmawiac jak za dawnych dobrych czasów.
-Nie ma mnie w domu sory.
-A gdzie jestes to moze wpadne.
-Jestem u mojej przyjaciółki na imprezie.
-No to mów mi adres i zaraz będę
-A ty myslisz ,że moge sobie tak zapraszac ? Musze sie jej zapytac.
-No to czekam aż do mnie zadzwonic.- rozłączył się. Czy ja nie jestem za bardzo uległa ? No ,ale juz mu obiecałam. Zeszłam na dół aby sie jej spytac.
-Hej Rozalia chodz na chwile do kuchni.
-Co chcesz ?
-Mam pytanie. Czy Justin mogłby do nas tutaj przyjsc ?
-Chodzi ci o twojego byłego ?!
-T-t-tak...
-Dobra ja sie zgodze ,zeby bylo nas wiecej. Tylko nie miej pozniej do mnie pretensji.- bialowlosa poszla do salonu a ja znowu na pietro.
-Zgodziła się.
-Zaraz bede. Tylko daj mi adres.
-Zawadzkiego 5/12. Mam tylko prozbe. Nie zrob nic głupiego ok ?
-Tak, tak . Będę za 10 minut papa.
-Pa.- rozlaczyl sie ,a ja dolaczylam do reszty grupy. Tak jak powiedział tak zrobił. Rozalia otworzyła i w drzwiach stanął ubrany w czerwoną koszulę w krate, jak to sie mowi spodnie na powodzian i czarne vansy. Bardzo ładnie wyglądał.
-Cześć wszystkim.- powiedział usmiechniety chłopak
- Hej.- Mówili wszyscy. Usiadł obok mnie i się usmiechnął
-Hej, fajnie cie wiedziec.- zaczął
-Dzieki ciebie też.- nasza rozmowa toczyła się w nieskonczonosc. Nie zauwazylismy jak Roza włączyła muzyke i wszyscy oprocz Lysa który cos pisał z notesie zaczeli tanczyc.
-Idziesz zatanczyc ?
-Nie wiem...
-Prosze.- wydoł dolna wargę i zrobił smutne oczka. Nie nawidziłam jak tak robił bo wtedy na wszystko sie zgadzałam. I tym razem tak bylo. Zaczelismy tanczyc. Wygłupialismy sie. Było bardzo fajnie. Widać ,że brakowało mi tych rozmów i beztroskich chwil z Justinem. Kastiel zaproponowal gre w butelke. Ja nie lubiłam tej zabawy wiec usiadłam obok białowłosego i patrzałam co tam pisze.
-O hej. Nie zauwazylem cię.
-Hej. Co tam piszesz ?
-Piosenke. Cos mnie natchneło wiec pisze.
-A o czym.
-To tajemnica.- kiedy to powiedział Justin podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Sory miałem takie zadanie.- usmiechnal sie i poszedl do tej calej ferajny ktora teraz siedziała na dywanie.
-Chodzmy na chwile na górę. Chce ci cos powiedziec.
-Ok. No to chodzmy.- nawet nie zauwazyli kiedy wyszlismy z pokoju. Poszlismy na gore i weszlismy do pokoju gdzie mialam spac. W tym momencie przypomnialo mi sie ,że nie mialam z zadnym z nich nigdzie chodzic. Jaki ze mnie dekiel...
-Chciałem sie o cos spytac. Umiesz spiewac ?
-No chyba...A co ?
-Rozmawialem z Kastielem i reszta. Czy mogłabys zaspiewac na jednym z naszych koncertów ?
-C-c-co ??
-Szkoda. Myslalem ,że sie zgodzisz.
-Ale ja chce.
-Dziekuje.- usmiechnal sie i mnie przytulił
-A kiedy on tak wogule bedzie ?
-Dopiero w styczniu. Bodajze drugiego wiec masz jeszcze duzo czasu na przygotowania.
-Drugiego ? Fajnie, w moje urodziny.
-Serio ?
-Tak.
-Dobrze wiedziec.- usmiechnał się.
-I jeszcze jedno.- przystawił usta do mojego ucha.- Pieknie ci w tej sukience. Zielony i czarny. Moje ulubione kolory.- kiedy to powiedział pocałował mnie ,a ja sie zarumieniłam. Uwielbiam jego teksty tego typu. Zeszlismy na dół. Cały czas grali w butelke. Nie poznawalam Armina który przeciez nie byl typem osoby która gra w takie typu gry ,a swietnie z tego co widzialam sie bawil. Poszłam do kuchni nalac sobie wody bo zaschlo mi w gardle. Czułam ,że ktos mnie obserwuje. W drzwiach stal opierający się o framugę Justin. Na jego ustach widniał uwodzicielski uśmiech.
-Hej.
-Hej. Co jest ?
-Nic. Tylko patrze co robisz.- podzedł do mnie blizej.
-Jak tam gra ?
-Bardzo fajnie. Dlaczego nie dołączysz ?
-Nie zbyt lubie tą zabawe.- podszedł jeszcze blizej.
-Yy... nie za blisko ?
-Przeszkadza ci to ?- z jego twarzy nie schodzil ten usmiech
-Szczerze mówiąc troche tak.
-Nie bój się. Przeciez nie jestem zboczencem.
-Mam taką nadzieje.- kiedy to powiedziałam nalałam soku do szklanki i wypiłam. Dochodziła juz pierwsza wiec spytalam sie Rozalii kto jeszcze bedzie tu spał.
-Wszyscy. Mój dom jest duży. Część spi na dole, a pozostali wlacznie z tobą na górze.
-Acha, dobrze.
-Jak chcesz to wiesz kogos mozesz do siebie zaprosic.
-Roza...- klepnelam sie w czolo.
-Zartowałam.- usmiechnela sie ,a ja porzegnalam sie z wszystkimi i poszlam do siebie. Jestem wytrzymala jak chodzi o sprawy spania ,ale dzisiaj bylam zmeczona.
-Kurde. Nie wzielam nic do przebrania.- poszlam jeszcze na chwile na doł spytac sie mojej przyjaciolki czy nie ma zadnej koszulki. Powiedziała ,że ma wiec poszlysmy do jej pokoju i dala mi zwykłą, czarną koszulke. Była zaduza ,ale nawet dobrze. Zdjełam sukienke i powiesilam ja na krzesle. Załozylam bluzke i zwiazalam wlosy w kucyk. Położyłam sie do łóżka i zasnełam...
----------------------------------------------------
Napisałam dzisiaj ;D Mam nadzieje ,że się podobał ;3
Sory, że mówie ,że rozdziały będą w weekendy ,a pozniej są w
poniedziałki xD Teraz mam wogole wiecej wolnego czasu w tygodniu,
ale i tak nie wiem czy rozdziały będą czesciej :/ I jeszcze jedno.
Czy podobaloby sie wam gdybym wziela też pod uwagę Justina ?
W takim sensie żeby nasza bohaterka też go wziela pod uwage ?
Piszcie w komentarzach. Papa ;3
-Dlaczego nic nie mówiłaś ?!
-Bo myślałam ,że z nikim nie przyjdziesz ,a to miala byc niespodzianka.
-No to ja dziekuje za takie niespodzianki. Lepiej mi pokaz gdzie bede spac.- Poszłysmy na pietro. Roza tez ma duzy dom. Otworzyła drugie drzwi od lewej i weszlysmy do czerwono-czarnego pokoju. Osobiscie nie lubie takiego polączenia kolorów ,ale nie bede narzekac.
-Jestes jakas smutna. Przeciez to impreza baw sie.- usmiechnela sie
-Bo teraz nie wiem co zrobic. Co mam niby powiedziec? Co zrobie jak ktorys z nich mnie bedzie chcial pocalowac ? Kiedy zobaczy lub nasz najwspanialszy na swiecie Kastiel powie to drugiemu. Co ja zrobie ?- lza zakrecila mi sie w oku ale uznalam ,ze to nie powod aby sie rozplakac.
-Hmm... udawaj ,że ich nie ma. Jak którys bedzie chcial do ciebie podejsc to poprostu powiedz ,że...ee... wymysl cos sama.- zalapala mnie za reke i poszlysmy na dół. Nie zbyt odpowiadal mi ten pomysł ,ale i tak nic innego nie mogłam wymyslić. Usiadłam na wielkiej kanapie. Wszyscy z kims rozmawiali. Usłyszałam tylko jak Kastiel i Lys rozmawiali znowu o koncercie. Usłyszałam dzwiek mojego dzwonka wiec wyciągnełam telefon z torebki i zobaczylam ,że dzwoni do mnie Justin. Hmm... Dziwne.Co on chce ? Wyszłam z pomieszczenia i poszlam na pietro aby odebrac polączenie.
-Halo.
-Hej co robisz ?
-A po co chcesz to wiedziec ?
-Nudzi mi sie i zachciało mi sie z tobą porozmawiac jak za dawnych dobrych czasów.
-Nie ma mnie w domu sory.
-A gdzie jestes to moze wpadne.
-Jestem u mojej przyjaciółki na imprezie.
-No to mów mi adres i zaraz będę
-A ty myslisz ,że moge sobie tak zapraszac ? Musze sie jej zapytac.
-No to czekam aż do mnie zadzwonic.- rozłączył się. Czy ja nie jestem za bardzo uległa ? No ,ale juz mu obiecałam. Zeszłam na dół aby sie jej spytac.
-Hej Rozalia chodz na chwile do kuchni.
-Co chcesz ?
-Mam pytanie. Czy Justin mogłby do nas tutaj przyjsc ?
-Chodzi ci o twojego byłego ?!
-T-t-tak...
-Dobra ja sie zgodze ,zeby bylo nas wiecej. Tylko nie miej pozniej do mnie pretensji.- bialowlosa poszla do salonu a ja znowu na pietro.
-Zgodziła się.
-Zaraz bede. Tylko daj mi adres.
-Zawadzkiego 5/12. Mam tylko prozbe. Nie zrob nic głupiego ok ?
-Tak, tak . Będę za 10 minut papa.
-Pa.- rozlaczyl sie ,a ja dolaczylam do reszty grupy. Tak jak powiedział tak zrobił. Rozalia otworzyła i w drzwiach stanął ubrany w czerwoną koszulę w krate, jak to sie mowi spodnie na powodzian i czarne vansy. Bardzo ładnie wyglądał.
-Cześć wszystkim.- powiedział usmiechniety chłopak
- Hej.- Mówili wszyscy. Usiadł obok mnie i się usmiechnął
-Hej, fajnie cie wiedziec.- zaczął
-Dzieki ciebie też.- nasza rozmowa toczyła się w nieskonczonosc. Nie zauwazylismy jak Roza włączyła muzyke i wszyscy oprocz Lysa który cos pisał z notesie zaczeli tanczyc.
-Idziesz zatanczyc ?
-Nie wiem...
-Prosze.- wydoł dolna wargę i zrobił smutne oczka. Nie nawidziłam jak tak robił bo wtedy na wszystko sie zgadzałam. I tym razem tak bylo. Zaczelismy tanczyc. Wygłupialismy sie. Było bardzo fajnie. Widać ,że brakowało mi tych rozmów i beztroskich chwil z Justinem. Kastiel zaproponowal gre w butelke. Ja nie lubiłam tej zabawy wiec usiadłam obok białowłosego i patrzałam co tam pisze.
-O hej. Nie zauwazylem cię.
-Hej. Co tam piszesz ?
-Piosenke. Cos mnie natchneło wiec pisze.
-A o czym.
-To tajemnica.- kiedy to powiedział Justin podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Sory miałem takie zadanie.- usmiechnal sie i poszedl do tej calej ferajny ktora teraz siedziała na dywanie.
-Chodzmy na chwile na górę. Chce ci cos powiedziec.
-Ok. No to chodzmy.- nawet nie zauwazyli kiedy wyszlismy z pokoju. Poszlismy na gore i weszlismy do pokoju gdzie mialam spac. W tym momencie przypomnialo mi sie ,że nie mialam z zadnym z nich nigdzie chodzic. Jaki ze mnie dekiel...
-Chciałem sie o cos spytac. Umiesz spiewac ?
-No chyba...A co ?
-Rozmawialem z Kastielem i reszta. Czy mogłabys zaspiewac na jednym z naszych koncertów ?
-C-c-co ??
-Szkoda. Myslalem ,że sie zgodzisz.
-Ale ja chce.
-Dziekuje.- usmiechnal sie i mnie przytulił
-A kiedy on tak wogule bedzie ?
-Dopiero w styczniu. Bodajze drugiego wiec masz jeszcze duzo czasu na przygotowania.
-Drugiego ? Fajnie, w moje urodziny.
-Serio ?
-Tak.
-Dobrze wiedziec.- usmiechnał się.
-I jeszcze jedno.- przystawił usta do mojego ucha.- Pieknie ci w tej sukience. Zielony i czarny. Moje ulubione kolory.- kiedy to powiedział pocałował mnie ,a ja sie zarumieniłam. Uwielbiam jego teksty tego typu. Zeszlismy na dół. Cały czas grali w butelke. Nie poznawalam Armina który przeciez nie byl typem osoby która gra w takie typu gry ,a swietnie z tego co widzialam sie bawil. Poszłam do kuchni nalac sobie wody bo zaschlo mi w gardle. Czułam ,że ktos mnie obserwuje. W drzwiach stal opierający się o framugę Justin. Na jego ustach widniał uwodzicielski uśmiech.
-Hej.
-Hej. Co jest ?
-Nic. Tylko patrze co robisz.- podzedł do mnie blizej.
-Jak tam gra ?
-Bardzo fajnie. Dlaczego nie dołączysz ?
-Nie zbyt lubie tą zabawe.- podszedł jeszcze blizej.
-Yy... nie za blisko ?
-Przeszkadza ci to ?- z jego twarzy nie schodzil ten usmiech
-Szczerze mówiąc troche tak.
-Nie bój się. Przeciez nie jestem zboczencem.
-Mam taką nadzieje.- kiedy to powiedziałam nalałam soku do szklanki i wypiłam. Dochodziła juz pierwsza wiec spytalam sie Rozalii kto jeszcze bedzie tu spał.
-Wszyscy. Mój dom jest duży. Część spi na dole, a pozostali wlacznie z tobą na górze.
-Acha, dobrze.
-Jak chcesz to wiesz kogos mozesz do siebie zaprosic.
-Roza...- klepnelam sie w czolo.
-Zartowałam.- usmiechnela sie ,a ja porzegnalam sie z wszystkimi i poszlam do siebie. Jestem wytrzymala jak chodzi o sprawy spania ,ale dzisiaj bylam zmeczona.
-Kurde. Nie wzielam nic do przebrania.- poszlam jeszcze na chwile na doł spytac sie mojej przyjaciolki czy nie ma zadnej koszulki. Powiedziała ,że ma wiec poszlysmy do jej pokoju i dala mi zwykłą, czarną koszulke. Była zaduza ,ale nawet dobrze. Zdjełam sukienke i powiesilam ja na krzesle. Załozylam bluzke i zwiazalam wlosy w kucyk. Położyłam sie do łóżka i zasnełam...
----------------------------------------------------
Napisałam dzisiaj ;D Mam nadzieje ,że się podobał ;3
Sory, że mówie ,że rozdziały będą w weekendy ,a pozniej są w
poniedziałki xD Teraz mam wogole wiecej wolnego czasu w tygodniu,
ale i tak nie wiem czy rozdziały będą czesciej :/ I jeszcze jedno.
Czy podobaloby sie wam gdybym wziela też pod uwagę Justina ?
W takim sensie żeby nasza bohaterka też go wziela pod uwage ?
Piszcie w komentarzach. Papa ;3
sobota, 27 września 2014
Bardzo wazna informacja
Przepraszam was bardzo ale w tym tygodniu nie bedzie rozdzialu ;-; Strasznie mnie to boli ale moi rodzice gdzies jada ;-; i zabieraja laptopa wiec nie mam mozliwosci do napisania rozdzialu ;-; przepraszam i mam nadzieje ze mi to wybaczycie ;-;
poniedziałek, 15 września 2014
Rozdział 15
...Daniel...
Chciałem wejśc do pokoju Zuzi bo miałem do niej sprawę lecz kiedy tam weszłem zobaczyłem ją i kogoś jeszcze...był to Lysander. Spali przytuleni do siebie. Slodko razem wygladali. Uznalem ,że nie będę ich budzic. Wyszedłem z usmiechem na twarzy i cicho zamknałem drzwi...
...Zuza...
-Czas wstawac.- powiedział do mnie Lys który mnie pocalował w czolo.
-Jeszcze chwile.- przytuliłam się do niego mocniej.
-Nie. Jak wstaniesz to dostaniesz nagrode.
-Jaką ?
-Taką fajną.- kiedy to powiedział puścilam go ,a on mnie pocałował.
-Fajna nagroda ?
-Tak.- wstalam z łozka i wzięłam ubrania z szafy poszłam do łazienki. ubrałam bialy sweter, miętowe spodnie i biale trampki. Kiedy się uczesałam i umalowalam wyszłam z łazienki na moim łozku siedzial białowłosy.
-Slicznie ci w miętowym.- powiedział Lys który podszedł do mnie i mnie pocałował.
-Dziekuje.- kiedy wychodziliśmy zobaczyłam Kastiela który też szedł na dół.
-No proszę, proszę widze ,że niezle się bawiliście tej nocy hehe.- na jego twarzy zagościł ten jego uśmiech.
-Kastiel...- powiedzielismy jednoczesnie
-Już was razem widze.-zaczął się smiac.
-Lys chodźmy na dół.
-Dobry pomysł.- zeszliśmy po schodach na dół gdzie siedział moj kuzyn.
-Na stole macie kanapki ,a ja ide papa.
-Ok papa.- powiedziałam. Usiedliśmy przy stole. Zjadłam dwie kanapki i zobaczyłam ,że jest 7:20. Poszłam obudzic Justina bo jego nie było z nami.
-Justin wstawaj.- zobaczyłam jeszcze spiącego chlopaka wiec podeszłam blizej.
-Juss wstawaj. Nie będe nad tobą stała calę wie...- nie dokonczylam poniewaz Justin pociągnął mnie na łozko. Upadłam na niego i zoaczyłam ,że jest w samych bokserkach. Zaczerwieniłam sie ,a on zacząl sie smiac.
-Yyyy...- kiedy wstałam cały czas czerwona na twarzy nie wiedzalam co powieziec.
-Hehe jaka jestes czerwona.- nie mógl przestac sie smiac.
-Przestan i sie ubieraj bo zaraz wychodzimy.
-No...haha...ok...haha.- wyszłam stamtąd i przy okazji wpadlam na Lysa.
-A co ty taka czerwona hm.. ?
-Nie chcesz wiedziec.- zaczełam się smiac. Po 5 minutach Justin zszedł ,a ja poszlam po rzeczy. Zamknełam drzwi i ja, Lysander i Kastiel pozegnalismy sie z Jussem bo on nie chodzi do tej szkoly co my Nawet nie wiemczy on tu do jakiejs chodzi. Po droze do szkoly chopaki rozmawiali o jakis koncertach itp. a ja myslałam có załoze do tej sukienki. Ach... szkoda ,że Lysa nie będzie. Kiedy doszlismy do szkoly pozegnałam się z chlopakami i weszlam do szkoly bo oni musiełi jeszcze cos zrobic. Ale jak to ja musialam na kogos wpasc. A ta osoba był Nat.
-Przepraszam.
-Spoko ,a tak przy okazj chcialem cie o cos zapytac.
-O co ?
-Bo wiesz..yy...tak sie zastanawialem czy...yy... nie poszlabys zemna na ta impreze do Rozalii ?- nie wiedziałam co odpowiedziec. Z jednej strony fajnie byloby z kims isc bo Lysa i tak czy siaknię bedzie ,ale jak mu odmowie i zobaczy ,ze z nikim nie przyszlam to tez bedzie troche glupio...
-Bardzo chetnie.- usmiechnelam sie. Zgodziłam się.
-Dziekuje.- przytulił sie do mnie i poszedl w swoją strone. Zobaczylam Rozę kt,óra rozmawiala przez telefon.
-Ok no to ja koncze papa buziaki.- rozlaczyła sie
-Cześc
-Hej. No i ozesz spac u mnie ?
-Jeszcze nie wiem. Napisze ci pozniej SMS-a ok ?
-Tylko nie zapomnij.
-Ok.- udałyśmy się do naszej sali na lekcje...
Po lekcjach poszłam do domu aby sie przyszykowac. Umowiłam sie z Natem o 17:30 ,że po mnię przyjdzie ,a jest 15:34. Ide też zapytac Daniela czy moge spac u Rozy.
-Ej Daniel mam pytanie. Moge spac dzisiaj u Rozalii ?
-Spoko. Z kim idziesz ?
-Z Natem .
-A ja myslałem ,ze z Lysandrem. Przeciez to twoj chłopa.
-Wcale nie.
-Tak, tak.- poszłam na góre sie szykowac. Weszłam do lazienki i wzielam dluga kompiel. Po godzinie ubrałam sie w sukienke, czarne szpilki, pare branzoletek i opaske na wlosy z wielka kokardą. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Cienie miałam koloru mojej sukienki i wytuszowane rzęsy. Po 4 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół i pokazałam się Danielowi.
-Czy to ty ?
-Tak Danielku.
-Ślicznie wyglądasz.
-Dzięki.- i w tej samej chwili pzypomnialo mi sie ze musze napisac do Rozalii
J: Srry ,że dopiero teraz ,ale moge u cb spac.
R: Dzieki ,że wogule napisałas -.-
J: No nie denerwuj się
R: No dobra do zobaczenia.- i w tej chwili zadzwonil dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyc. W drzwiach zobaczyłam blondyna w czarnej marynarce, czarnych spodniach w krawacie i bialej koszuli. Ale ładnie wyglądał...
-Ślicznie wyglądasz.- pocałował mnie.
-Dziekuje ty tez.- pozegnalismy sie z Danielem i poszliśmy do domu Rozalii. Kiedy tam doszliśmy zapukaliśmy do drzwi. Otworzyla nam Rozalia.
-Cześc..
-Hej.- powiedzielismy jednoczesnie.
-Chodz tu na chwile ,a ty Nat idz do salon.
-Ok.- zaprowadziła mnie do kuchni i zaczela
-Dlaczego z nim przyszlas ?
-Na początku chcialam przyjsc z Lysem ,ale go nie bedzie ,a wczoraj Nat mnie spytal czy z nim nie pojde wiec sie zgodziłam.
-No to się zdziwisz.
-Co masz na mysli ?
-Przekonasz się później.- kiedy to powiedziała zaprowadziła mnie do salonu.
-Leo chodz tu.
-Już ide.- i wtedy podszedl do nas czarnowlosy chlopak.
-Leo to Zuza, Zuza to Leo.- przedstawila nas sobie.- To jest brat Lysandra.
-Miło cię poznac.
-Mi też.- poszłam do salonu i usiadlam z innymi. Byli tam Kastiel, Armin, Alexy, Irys, Violetta i pare innych osób. Po godzinie ktoś zadzwonił do drzwi.
-Zuza chodz na chwile.- zawolala mnie Rozalia. Kiedy podeszłam do drzwi ,a Rozalia je otworzyła zobaczyłam...
-Lysander ?!
-----------------------------------------------
Napisałam teraz bo nie będzie mnie w ten weekend w domu.
Może nastepny pojawi sie jeszcze w tym tygodniu nwm.
Papa ;3
Chciałem wejśc do pokoju Zuzi bo miałem do niej sprawę lecz kiedy tam weszłem zobaczyłem ją i kogoś jeszcze...był to Lysander. Spali przytuleni do siebie. Slodko razem wygladali. Uznalem ,że nie będę ich budzic. Wyszedłem z usmiechem na twarzy i cicho zamknałem drzwi...
...Zuza...
-Czas wstawac.- powiedział do mnie Lys który mnie pocalował w czolo.
-Jeszcze chwile.- przytuliłam się do niego mocniej.
-Nie. Jak wstaniesz to dostaniesz nagrode.
-Jaką ?
-Taką fajną.- kiedy to powiedział puścilam go ,a on mnie pocałował.
-Fajna nagroda ?
-Tak.- wstalam z łozka i wzięłam ubrania z szafy poszłam do łazienki. ubrałam bialy sweter, miętowe spodnie i biale trampki. Kiedy się uczesałam i umalowalam wyszłam z łazienki na moim łozku siedzial białowłosy.
-Slicznie ci w miętowym.- powiedział Lys który podszedł do mnie i mnie pocałował.
-Dziekuje.- kiedy wychodziliśmy zobaczyłam Kastiela który też szedł na dół.
-No proszę, proszę widze ,że niezle się bawiliście tej nocy hehe.- na jego twarzy zagościł ten jego uśmiech.
-Kastiel...- powiedzielismy jednoczesnie
-Już was razem widze.-zaczął się smiac.
-Lys chodźmy na dół.
-Dobry pomysł.- zeszliśmy po schodach na dół gdzie siedział moj kuzyn.
-Na stole macie kanapki ,a ja ide papa.
-Ok papa.- powiedziałam. Usiedliśmy przy stole. Zjadłam dwie kanapki i zobaczyłam ,że jest 7:20. Poszłam obudzic Justina bo jego nie było z nami.
-Justin wstawaj.- zobaczyłam jeszcze spiącego chlopaka wiec podeszłam blizej.
-Juss wstawaj. Nie będe nad tobą stała calę wie...- nie dokonczylam poniewaz Justin pociągnął mnie na łozko. Upadłam na niego i zoaczyłam ,że jest w samych bokserkach. Zaczerwieniłam sie ,a on zacząl sie smiac.
-Yyyy...- kiedy wstałam cały czas czerwona na twarzy nie wiedzalam co powieziec.
-Hehe jaka jestes czerwona.- nie mógl przestac sie smiac.
-Przestan i sie ubieraj bo zaraz wychodzimy.
-No...haha...ok...haha.- wyszłam stamtąd i przy okazji wpadlam na Lysa.
-A co ty taka czerwona hm.. ?
-Nie chcesz wiedziec.- zaczełam się smiac. Po 5 minutach Justin zszedł ,a ja poszlam po rzeczy. Zamknełam drzwi i ja, Lysander i Kastiel pozegnalismy sie z Jussem bo on nie chodzi do tej szkoly co my Nawet nie wiemczy on tu do jakiejs chodzi. Po droze do szkoly chopaki rozmawiali o jakis koncertach itp. a ja myslałam có załoze do tej sukienki. Ach... szkoda ,że Lysa nie będzie. Kiedy doszlismy do szkoly pozegnałam się z chlopakami i weszlam do szkoly bo oni musiełi jeszcze cos zrobic. Ale jak to ja musialam na kogos wpasc. A ta osoba był Nat.
-Przepraszam.
-Spoko ,a tak przy okazj chcialem cie o cos zapytac.
-O co ?
-Bo wiesz..yy...tak sie zastanawialem czy...yy... nie poszlabys zemna na ta impreze do Rozalii ?- nie wiedziałam co odpowiedziec. Z jednej strony fajnie byloby z kims isc bo Lysa i tak czy siaknię bedzie ,ale jak mu odmowie i zobaczy ,ze z nikim nie przyszlam to tez bedzie troche glupio...
-Bardzo chetnie.- usmiechnelam sie. Zgodziłam się.
-Dziekuje.- przytulił sie do mnie i poszedl w swoją strone. Zobaczylam Rozę kt,óra rozmawiala przez telefon.
-Ok no to ja koncze papa buziaki.- rozlaczyła sie
-Cześc
-Hej. No i ozesz spac u mnie ?
-Jeszcze nie wiem. Napisze ci pozniej SMS-a ok ?
-Tylko nie zapomnij.
-Ok.- udałyśmy się do naszej sali na lekcje...
Po lekcjach poszłam do domu aby sie przyszykowac. Umowiłam sie z Natem o 17:30 ,że po mnię przyjdzie ,a jest 15:34. Ide też zapytac Daniela czy moge spac u Rozy.
-Ej Daniel mam pytanie. Moge spac dzisiaj u Rozalii ?
-Spoko. Z kim idziesz ?
-Z Natem .
-A ja myslałem ,ze z Lysandrem. Przeciez to twoj chłopa.
-Wcale nie.
-Tak, tak.- poszłam na góre sie szykowac. Weszłam do lazienki i wzielam dluga kompiel. Po godzinie ubrałam sie w sukienke, czarne szpilki, pare branzoletek i opaske na wlosy z wielka kokardą. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Cienie miałam koloru mojej sukienki i wytuszowane rzęsy. Po 4 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół i pokazałam się Danielowi.
-Czy to ty ?
-Tak Danielku.
-Ślicznie wyglądasz.
-Dzięki.- i w tej samej chwili pzypomnialo mi sie ze musze napisac do Rozalii
J: Srry ,że dopiero teraz ,ale moge u cb spac.
R: Dzieki ,że wogule napisałas -.-
J: No nie denerwuj się
R: No dobra do zobaczenia.- i w tej chwili zadzwonil dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyc. W drzwiach zobaczyłam blondyna w czarnej marynarce, czarnych spodniach w krawacie i bialej koszuli. Ale ładnie wyglądał...
-Ślicznie wyglądasz.- pocałował mnie.
-Dziekuje ty tez.- pozegnalismy sie z Danielem i poszliśmy do domu Rozalii. Kiedy tam doszliśmy zapukaliśmy do drzwi. Otworzyla nam Rozalia.
-Cześc..
-Hej.- powiedzielismy jednoczesnie.
-Chodz tu na chwile ,a ty Nat idz do salon.
-Ok.- zaprowadziła mnie do kuchni i zaczela
-Dlaczego z nim przyszlas ?
-Na początku chcialam przyjsc z Lysem ,ale go nie bedzie ,a wczoraj Nat mnie spytal czy z nim nie pojde wiec sie zgodziłam.
-No to się zdziwisz.
-Co masz na mysli ?
-Przekonasz się później.- kiedy to powiedziała zaprowadziła mnie do salonu.
-Leo chodz tu.
-Już ide.- i wtedy podszedl do nas czarnowlosy chlopak.
-Leo to Zuza, Zuza to Leo.- przedstawila nas sobie.- To jest brat Lysandra.
-Miło cię poznac.
-Mi też.- poszłam do salonu i usiadlam z innymi. Byli tam Kastiel, Armin, Alexy, Irys, Violetta i pare innych osób. Po godzinie ktoś zadzwonił do drzwi.
-Zuza chodz na chwile.- zawolala mnie Rozalia. Kiedy podeszłam do drzwi ,a Rozalia je otworzyła zobaczyłam...
-Lysander ?!
-----------------------------------------------
Napisałam teraz bo nie będzie mnie w ten weekend w domu.
Może nastepny pojawi sie jeszcze w tym tygodniu nwm.
Papa ;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
